czwartek, 31 stycznia 2013

Syrena (Siren)


Dzisiaj książka szczególnie dla nastolatek, aczkolwiek również dla starszych czytelników może okazać się ciekawa, głównie ze względu na niecodzienny pomysł i płynny język literacki. Wydarzenia opisywane w powieści są spójne i wciągające, a to najważniejsze.
Vanessa i Justine Sands co roku spędzają wakacje w nadmorskim miasteczku Winter Harbor. Justine to typowa postać liderki w przeciwieństwie do swojej siostry Vanessy. Ta pierwsza –piękna dziewczyna, za która ogląda się każdy mężczyzna –niedługo ma zacząć studia na jednej z lepszych uczelni w kraju.
Siostry żyją w dobrych stosunkach, ale jak to w rodzinie –zawsze zdarzają się kłótnie. Rozemocjonowana Justine po jednej ze sprzeczek wybiega z domu i kieruje się w stronę plaży. Wiadomo, że idzie poskakać z klifów, tak jak robiła to zwykle, aby się rozluźnić. Nazajutrz fale wyrzucają na brzeg jej martwe ciało. Nieszczęśliwy przypadek?
Vanessa i jej przyjaciel Simon wierzą, że śmierć Justine nie była tylko przypadkiem. Zaczyna się tajemnicze śledztwo, gdzie nigdy nie wiadomo, co przyniesie nowy dzień, ani kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. W mieście zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy, a wciąż brak odpowiedzi na pytanie „Dlaczego?”. Vanessa stara się rozwikłać zagadkę, a strata siostry jest dla niej coraz bardziej bolesna, ponieważ często słyszy głos swojej zmarłej siostry. Czy to halucynacje? A może przeczucie, jakaś moc, która ją chroni?
Winter Harbor jest ogarnięte strachem. Dziwne zdarzenia wciąż trwają. Fale wyrzucają na brzeg nowe ciała –mężczyzn zastygłych z uśmiechami na twarzach…
Czytając te książkę czujemy wszystko, co jest w niej opisane. Morski zapach soli noszący się w powietrzu i ciężko opadający na naszą skórę. Strach i niepewność, kiedy coraz dziwniejsze rzeczy opanowują Winter Harbor. Frustrację, gdy mamy styczność z tajemniczymi, ale zarazem nie budzącymi sympatii bohaterami i zażenowanie, kiedy jesteśmy kompletnie skołowani.
„Syrena” jest pięknym nawiązaniem do mitologicznej postaci syreny, która w dzisiejszych czasach jest bardzo zatarta przez wizerunek takich postaci jak Mała Syrenka. Nie zapominajmy więc, że syreny to stworzenia bezlitosne, dążące do zaspokojenia swoich własnych, błahych pragnień. Nie oszukujmy się. Nigdy nie wiemy, co czai się na nasze życie.




Ocena: 8,5

 Pomógł mi myśleć o mroku - nie jak o czymś, czego trzeba się bać, ale jak o czymś, co sprawia, że jasność nabiera intensywności.    

środa, 30 stycznia 2013

Notatnik Śmierci (Death Note)


Rok produkcji: 2006
Gatunek: horror, kryminał
Czas trwania: 126 min

            Co by było, gdyby ktoś dał ci moc tak wielką, ze kilka zwykłych znaków, jedno zdanie, a nawet tylko wpisanie imienia i nazwiska pozwoliłoby ci poczuć moc tak wielką, że nie byłbyś w stanie całkowicie jej zrozumieć? Jak poradzić sobie z natłokiem niesamowitych zdolności, które możesz wykorzystać w gruncie rzeczy jak tylko chcesz.
            Light Yagami to genialny nastolatek. Pewnego dnia znajduje tajemniczy notes upuszczony przez samego Ryuka, osobliwą istotę, która przypomina zjawę lub widmo, a w rzeczywistości jest bogiem śmierci. Notes  ma potężną moc, która pozwala zabić każdego, kogo tylko chcemy. Jego działanie jest bardzo proste. Wystarczy wpisać do niego imię i nazwisko osoby, która ma zginąć. Magia polega na tym, że wystarczy 40 sekund, aby to absurdalne życzenie przestało być tylko zachcianką, ale najczystszą z prawd. Jeśli nie wpisze się przyczyny zgonu, ofiara umiera na zawał serca.
            Notatnik Śmierci jest potężną bronią, która nie pozostawia żadnych śladów, a więc dotarcie do sprawcy jest praktycznie niemożliwe. Jedynym śladem, który do niego prowadzi jest notes, jednak o jego położeniu wie tylko jego właściciel. Tworzy się więc błędne koło.
            Light Yagami wykorzystuje notatnik, aby wyeliminować całe zło świata. Po kolei i bardzo sumiennie zabija przestępców i ludzi, którzy kierują się złymi intencjami. Wkrótce wieść o nim obiega całą Japonię, a tajemniczy morderca dostaje przydomek „Kira”. Nazwa ta ma być nawiązaniem do angielskiego słowa „killer” czyli „morderca”. O ile jego działania są przerażające, tak z drugiej strony jest w nich pewna szlachetność. Dzięki temu zyskuje rzesze fanów, którzy śledzą poczynania tajemniczego sprawcy, czekając od czego wyzwoli ich tym razem.
            Jednak nigdy nic nie jest takie proste. W ślad za mordercą rusza genialny, aczkolwiek nieco specyficzny detektyw L. Obdarzony wielkim darem mężczyzna swoją inteligencją prowadzi śledztwo. Nie jest ono ani łatwe ani przyjemne. A dodatkowo śledczy nie koniecznie zdają sobie sprawę z istnienia tajemnego notatnika. Notatnika, który może ich zabić…
            Film jest adaptacją mangi o tym samym tytule. Oczywiście występują pewne nieścisłości i zmiany, ale to trudne do uniknięcia, jeśli mówimy o wszelakich ekranizacjach.
            „Death Note” jest godny polecenia. Fabuła jest porywająca, pomysł ciekawy. I ta możliwość przeniesienia się do świata, gdzie istnieją przedmioty o wielkiej mocy. Niekoniecznie dobrej.   
 


wtorek, 29 stycznia 2013

Oasis –(What’s the Story) Morning Glory


            Klasyka sama w sobie. Ponownie. „(What’s the Story) Morning Glory” to drugi studyjny album brytyjskiej grupy Oasis. Krążek utrzymany w stylu brit popu doskonale nastraja i sprawia, że wpadamy w nastrój powodujący zamyślenie. Został on umieszczony na 376 miejscu wśród pięciuset najlepszych albumów wszechczasów według magazynu The Rolling Stone, co jest dość chlubnym wyróżnieniem. Na płycie znajduje się dwanaście niesamowitych kawałków, wśród których znajdziemy tak dobrze wszystkim znany „Wonderwall”. Premiera albumu miała miejsce w 1995 roku i wciąż jest jedną z najbardziej cenionych płyt, a do tego całkowicie zasłużenie.
Lista utworów:

Hello
Roll With It
Wonderwall
Don't Look Back in Anger
Hey Now! – 5:41
Swamp Song, pt. 1
Some Might Say
Cast No Shadow
She's Electric
Morning Glory
Swamp Song, pt. 2
Champagne Supernova

            Nie przesadzę, jeśli kolejny już raz będę się zachwycać brzmieniem, które oferuje nam ta płyta. Tak bardzo typowe dla Oasis, jest jednocześnie tak specyficzne, że swoją oryginalnością, czy też odmiennością sprawia, że możemy zakochać się w tej płycie od pierwszego przesłuchania. Możemy także ją znienawidzić, ale to jak zwykle zależy tylko i wyłącznie od Was.
            Dla kogo więc jest ta płyta odpowiednia? Dla fanów klasycznego rocka i jego odmian, często dość alternatywnych. Dla miłośników zarówno ballad rockowych jak i tych utworów, które są szybsze, energiczniejsze. Dla ludzi, którzy kochają emocjonalne kawałki o CZYMŚ.

            Nie polecam jej natomiast osobom, które zamykają się na ludzkie problemy przez co niekoniecznie wyłapują problematykę tekstów i brzmień. Możecie być pewni, że znajdziecie w tekstach parę pięknych metafor…
            Moje ulubione kawałki to oczywiście „Wonderwall”, który wstrząsnął światem muzycznym i zapewnił sobie stałe miejsce w historii muzyki, a także „Don’t Look Back in Anger” i „Roll With It”. Obie piosenki mają swój własny, niepowtarzalny klimat, który przenosi gdzieś daleko w świat fantazji i pewnych wspomnień. Warto wyróżnić też „Hey Now!”, które po prostu mnie urzekło. Ta piosenka ma w sobie coś, co sprawia, że wciąż nie mamy dość Oasis.

Ocena:10

 I hitched a ride with my soul
By the side of the road
Just as the sky turned black
I took a walk with my fame
Down memory lane
I never did find my way back

You know that I gotta say time's slipping away
And what will it hold for me
What am I gonna do while I'm looking at you
You're standing ignoring me

Łapałem stopa ze swoją Duszą
na poboczu drogi,
gdy niebo obróciło się w czerń
Wybrałem się na spacer z moją Sławą
wzdłuż alei wspomnień
I zagubiliśmy się w niej

Wiesz, że wypada mi powiedzieć, że czas zapiernicza
lecz, czy coś mi z tego zostanie?
Cóż mam począć, gdy gapię się na Ciebie
A Ty wciąż stoisz i mnie ignorujesz
Hey Now!


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Harry Potter i Komnata Tajemnic (Harry Potter and the Chamber of Secrets)


Powracamy do szkoły magii i czarodziejstwa. Do świata, gdzie wszystko jest możliwe, a jedyne bariery to te, stworzone przez nas samych. J.K. Rowling przez drugą część przygód Harrego Pottera kolejny raz przekonuje nas, że należy walczyć do końca nawet jeśli się jest na straconej pozycji, a także mówi nam, że zło czai się wszędzie i o każdej porze może niespodziewanie się nam objawić. A my nie zawsze jesteśmy na to gotowi…
Harry Potter przebywając w wakacje u swojego wujostwa jest zrozpaczony faktem, że żaden z jego przyjaciół nie wysłał do niego listu. Zupełnie jakby o nim zapomnieli. Niespodziewanie w pokoju chłopca zjawia się dziwne stworzenie –skrzat domowy Zgredek. Mały stworek ostrzega Harrego przed powrotem do Hogwartu. Mówi, że w zamku dzieją się złe rzeczy, a powrót do niego jest bardzo niebezpieczny. Okazuje się także, że to przez niego nie dochodziła korespondencja wysyłana przez przyjaciół chłopca. Zgredek stara się wymusić na chłopcu przyrzeczenie, że nie wróci do zamku, ale bezskutecznie. Pod wpływem chwili skrzat domowy swoimi czarami sprawia, że w salonie –w momencie przyjmowania gości przez wuja Vernona –panuje kompletny chaos. Harry dostaje szlaban i zakaz powrotu do szkoły…
Na szczęście może liczyć na swoich przyjaciół –braci Weasley. Chłopcy wymykają się ze świata Mugoli latającym Fordem Anglią, co wiąże się z wielkim oburzeniem matki Rona Weasleya –rówieśnika głównego bohatera. Harry Potter pierwszy raz w życiu znalazł się w domu zamieszkiwanym przez czarodziejów, gdzie magia jest na porządku dziennym, a to, że umiesz czarować nie jest uznawane za największą wadę, jaka może tylko istnieć.
Wkrótce okazuje się, że problemy z wujem to błaha sprawa. Wszystko zaczyna się od momentu, kiedy dziwnym trafem przejście na peron 9 ¾ jest zablokowane. O ile rodzina Rona bez problemu przez nie przeszła, tak Harry i jego płomiennowłosy przyjaciel nie mogli się przez nie przedostać. Decydują się na desperacki lot samochodem w stronę szkoły, co oczywiście skutkuje tylko i wyłącznie problemami.
Kiedy sytuacja względnie się uspokaja przychodzi dzień Halloween, który już w tamtym roku nie zapowiadał niczego dobrego. Tym razem ginie ukochana kotka Filcha –opryskliwego woźnego. Gdy zostaje znaleziona okazuje się, że została spetryfikowana. To znak, że w zamku czają się moce, które są nieznane, a co ważniejsze –niebezpieczne. Co oznaczają wszystkie znaki i powiązania z domem Slytherina? Czy jest możliwe, że Harry może mieć coś wspólnego z tajemniczymi wydarzeniami?
Książka jest przesiąknięta magią i wspaniale się do niej wraca nawet po wielu latach od jej premiery. Wspaniała kontynuacja pierwszej części, która przecież sprawiła, że miliony osób na nowo uwierzyło w magię. Nawet jeśli mówimy o tej objawianej przez przyjaźń.

Ocena: 8

  To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności. 

niedziela, 27 stycznia 2013

Szósty zmysł (The Sixth Sense)


Rok produkcji: 1999
Gatunek: horror, dramat psychologiczny
Czas trwania: 107 min

            „Szósty zmysł” jest bardzo interesującym filmem głównie ze względu na jego fabułę, a raczej na pomysł, który jest naprawdę oryginalny. Osobiście najbardziej żałuję, że spośród aż sześciu nominacji do Oscara, nie zdobył żadnej statuetki. Film wyróżnił się jednak przeszło trzydziestoma nominacjami do innych nagród i większość z nich wygrał.
            Obsada jest naprawdę pierwszorzędna, a więc i gra aktorska jest wspaniała. Film porusza i sprawia, że zastanawiamy się jak żyć.
            Malcolm Crowe –psycholog (Bruce Willis), zostaje postrzelony w swoim domu. Kilka miesięcy później spotyka pewnego chłopca, który ma omamy wzrokowe (Haley Joel Osment). Cole –bo tak ma na imię chłopiec, ma nietypowy dar, widzi zmarłych. Ta umiejętność bywa bardzo męcząca i zarazem przerażająca. Zbulwersowane duchy nawiedzające chłopca wyrządzają mu krzywdę. Jednak największym jego problemem jest to, że nikt mu nie wierzy. Nie ma on żadnego wsparcia ze strony swojej matki, ani tym bardziej nauczycieli. Postrzegany przede wszystkim jako dziwne dziecko, które wciąż gada bzdury jest nieakceptowany przez swoich rówieśników. Nie ma żadnych przyjaciół, więc po pewnym czasie przestaje się komukolwiek zwierzać.
            Sytuację zmienia spotkanie z Malcolmem. Doktor pozwala mu się zwierzyć i powierzyć swoje sekrety. Wysłuchuje go bardzo dokładnie i co najważniejsze –wierzy mu. Wspólnie starają się znaleźć rozwiązanie z problemu, który dręczy chłopca. Nie jest to jednak łatwe. Zmarli nie zawsze wiedzą, że już nie żyją i dramatycznie chwytają się swojego ziemskiego życia nie rozumiejąc, że nie mają do niego wstępu.
            Malcolm ma na głowie także swoje problemy. Przeżywa kryzys w swoim związku, a jego żona przestała na niego zwracać uwagę…

            Film bardzo precyzyjnie skonstruowany. Akcja jest dynamiczna, a najważniejsze momenty dobrze podkreślone. Tak bardzo popularny temat duchów został poruszony w sposób inny niż zazwyczaj. Duchy nie są tylko wymyślonymi postaciami, a materialnymi (momentami) stworzeniami, które przede wszystkim są bardzo nieszczęśliwe. Cierpią przez swoją śmierć, nawet jeśli nie wiedzą, że miała ona już miejsce. Mszczą się na małym chłopcu, który nie może już sobie z nimi poradzić.
            Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych filmów, na które się natknęłam. Urzekła mnie przede wszystkim gra aktorska Haleya Joela Osmenta i sam pomysł. Naprawdę polecam.
  
Ocena: 9,5 
                                                 
Wygląda na to, że jedno musi wysłuchać modlitw drugiego.
Jeśli się nie nauczymy rozmawiać, będzie źle.
A teraz mów. Nie będę się złościć.

sobota, 26 stycznia 2013

Adele -21


             Jest to drugi album brytyjskiej piosenkarki Adele. O ile jej pierwszy album („19”) zrobił furorę na rynku muzycznym, tak „21” po prostu nim zawładnął. Osiągnął pierwsze miejsce na liście przebojów praktycznie w każdym kraju, gdzie znalazł się w notowaniu. Wyjątkiem jest tylko Japonia (4 miejsce), Rosja, Hiszpania i Szwecja (wszystkie trzy kraje umieściły go na 2 pozycji). Największą sławę jednak dzierżył w Wielkiej Brytanii, gdzie został pokryty piętnastokrotną platynową płytą i w Polsce, gdzie otrzymał certyfikat podwójnej diamentowej płyty. Premiera krążka miała miejsce 24 stycznia 2011 roku, a jego tytuł nawiązuje do wieku piosenkarki w czasie jego wydawania. Płyta jest utrzymana w tonacji jazzu i soulu. A oto lista utworów:

    "Rolling in the Deep"
"Rumour Has It"
"Turning Tables"
"Don't You Remember"
"Set Fire to the Rain"
"He Won't Go
"Take It All"
"I'll Be Waiting"
"One and Only"
"Lovesong"
"Someone Like You"
"Hiding My Heart”

            Pierwszy singiel wydany przez artystkę z tej płyty to “Rolling in the Deep”, który pozwolił Adele skutecznie wypromować swoją osobę, a także przyniósł jej rozgłos, którego jeszcze nie miała. Wkradł się na szczyty list przebojów i zawładnął sercami milionów słuchaczy. Charakterystyczne dźwięki i wspaniały akompaniament w połączeniu z mocnym, czystym wokalem Adele robi niesamowite wrażenie na odbiorcy. Jednak przede wszystkim singiel pokazał, że w dzisiejszych czasach nie tylko pop może się sprzedawać a wokalistka nie musi mieć rozmiaru XS.
            Na płycie znalazło się dwanaście kawałków, które chociaż różnią się wydźwiękiem pozostają tak bardzo charakterystyczne dla piosenkarki. Inne piosenki, które pragnę wyróżnić to „Rumour Has It”, „Set Fire to the Rain”, “One and Only” oraz, co oczywiste, “Someone Like You”. Na albumie znajdziemy silny wokal i żywe piosenki, ale także kawałki, które swoim smutkiem i pewnego rodzaju prawdą chwytają za serce. Tysiące ludzi pokochało Adele i jej rozczulające kawałki.
            Jednak jak w większości przypadków znajdą się osoby, które nie do końca przekonały się do postaci i wokalu artystki, ale jak to mówią, nie da się wszystkim dogodzić, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto pragnie nas skrytykować.




Ocena: 9,5

I hate to turn up out of the blue uninvited
But I couldn't stay away, I couldn't fight it
I had hoped you'd see my face and that you'd be reminded
That for me it isn't over

Nienawidzę zjawiać się znikąd nieproszona
Ale nie mogłam trzymać się z dala, nie mogłam tego zwalczyć
Miałam nadzieję, że zobaczysz moją twarz i przypomnisz sobie
że dla mnie to nie jest koniec

piątek, 25 stycznia 2013

Kod Leonarda da Vinci (The Da Vinci Code)


Jest to druga powieść Dana Browna opierająca się na przygodzie historyka Roberta Langdona. Kiedy książka pojawiła się w księgarniach od razu rozpoczął się szum medialny skierowany na osobę autora. Jego popularność znacznie wzrosła, a powieść przyniosła mu zdecydowanie większy rozgłos niż „Anioły i Demony” –czyli pierwsza część serii. „Kod Leonarda da Vinci” szokował zawartymi w nim tezami, które nie do końca są prawdziwe. Mówimy więc o fikcji literackiej, która ma w sobie ziarenko prawdy. Problem z książkami Browna jest taki, że nigdy nie wiemy kiedy przekraczamy granicę między historią a zwykłą ściemą.
            W paryskim Luwrze dokonano morderstwa na kustoszu. Jacques Saunière –bo tak na imię ofierze, jest odnaleziony w nietypowej pozycji, bo przypomina ona Człowieka Witruwiańskiego autorstwa Leonarda da Vinci. Oprócz tego jest nagi, wokół niego namalowano krwawy krąg. Na miejsce zbrodni przybywa Robert Langdon, który jeszcze przed brutalnym morderstwem kustosza planował się z nim spotkać.
            Zagadka komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy oskarżenia kierują się w stronę historyka. Z pomocą Sophie Neveu –wnuczki zamordowanego –udaje mu się uciec z muzeum. Rozpoczyna się szaleńczy wyścig z czasem pełen zagadek i… symboli.
            Zamordowany kustosz zostawił bowiem ciąg wskazówek, a raczej zagadek, który może doprowadzić naszych bohaterów do rozwiązanie zagadki albo śmierci. Langdon i Neveu są ścigani przez policję i muszą precyzyjnie rozważyć kto jest ich przyjacielem, a kto wrogiem.
            Akcja przybiera coraz większego tempa, szlak zagadek i śladów robi się coraz bardziej skomplikowany, a powiązania między dziełami sztuki da Vinci, jego badaniami, przynależnością i innymi nie mniej znaczącymi czynnikami są zarówno przerażające jak i fascynująco prawdziwe.
            Czy Langdon zdoła na czas dotrzeć do sedna sprawy? Czy ściga go tylko policja czy musi przejmować się także innymi ludźmi czyhającymi na jego wolność i życie?
            Książka kontrowersyjna dla osób wierzących, ale precyzyjnie skonstruowana. Jeśli ktoś potrafi odróżnić dzieło literackie od prawdziwego świata, to może uznać tę powieść za małe dzieło sztuki. Misternie skonstruowana zagadka z powiązaniami historycznymi i dobrze zbudowanymi figurami bohaterów to zdecydowanie COŚ. Czyta się naprawdę dobrze, dzięki płynnemu językowi. Oprócz tego czytelnik przenosi się w miejsce akcji i sam może śledzić grę z symbolami, doszukiwać się rozwiązania zagadki.

Ocena:8,5
Dla jednych Graal jest kielichem, który przyniesie im życie wieczne. Dla innych poszukiwaniem zaginionych dokumentów i tajnych wątków historii. A dla większości z nas Graal chyba jest po prostu wspaniałą ideą... Pełnym chwały, nieosiągalnym skarbem, który nawet w naszym świecie pełnym chaosu inspiruje nas i daje natchnienie. 
Moja recenzja: "Anioły i Demony"

czwartek, 24 stycznia 2013

Titanic


Rok produkcji: 1997
Gatunek: dramat, katastroficzny
Czas trwania: 194 min

            Ten film jest tak znany, że słyszał o nim chyba każdy. Jedenaście Oscarów i jeden z dramatycznych wypadków, które wydarzyły się naprawdę robią swoje. Piękne (lub właściwie straszne) w tym filmie jest to, że można powiedzieć, iż scenariusz do niego napisała historia, a James Cameron tylko ją nieco podsycił… „Titanic” wypromował gwiazdy –Leonarda DiCaprio i Kate Winslet. Sprawił, że o katastrofie z 1912 roku usłyszał cały świat. Poruszył serca.
            Akcja rozpoczyna się dopiero w 1996 roku. Przyglądamy się naukowcom, którzy w pobliżu wraku „Titanica” odnajdują portret kobiety. Okazuje się, że postać z rysunku to Rose Calvert, kobieta licząca sobie już sto jeden lat. Spotyka się ona z naukowcami i opowiada swoją historię. Mówi o statku, który miał być niezatapialny i o tym, co na nim przeżyła. O tym jak wielką nadzieję niósł rejs do Ameryki i jak bardzo boleśnie te nadzieje mogą zginąć.
            Kiedy Rose wsiada na pokład statku nosi jeszcze swoje panieńskie nazwisko DeWitt Bukater i jest zaręczona z zamożnym mężczyzną –Calem. Parze towarzyszy apodyktyczna matka nastoletniej jeszcze dziewczyny.
            W tym samym czasie Jack Dawson i jego przyjaciel wygrywają bilety na rejs grając w pokera. W ostatniej chwili znajdują się na pokładzie. Rozpoczyna się rejs do nowego świata, który ma przynieść spełnienie marzeń i lepsze życie. O ile Rose wywodzi się z elity, tak Jack jest zwykłym pasażerem trzeciej klasy, bez pieniędzy, ze znikomymi perspektywami.
            Spotkanie głównych bohaterów następuje w pewną gwieździstą noc. Zrozpaczona Rose decyduje się skoczyć z rufy statku. Jack sprawia, że kobieta zmienia swoje zamiary, a jednocześnie rozpoczyna znajomość, która zaowocuje namiętną i przede wszystkim prawdziwą miłością.
            Dalsza fabuła filmu opiera się na relacjach Rose z Jackiem. Znajdziemy tam przede wszystkim rozwiązanie zagadki portretu wyłowionego pod koniec lat 90. Dowiemy się kto go narysował i w jakim celu.
            Jak jednak dwójka naszych bohaterów może pokonać przeszkody wynikające z naturalnego porządkowania klas majątkowych? A co ważniejsze –jak skończy się ich znajomość, skoro wiemy, że Titanic nieubłaganie z każdą chwilą zbliża się do góry lodowej… Do zwykłej bryły lodu, która odebrała życie tysiącom ludzi, zaprzepaściła marzenia, wymazała plany, ale także zostawiła wspomnienia. Te piękne i te przerażające.

            Film oczywiście wzrusza. Jest jednak tak popularny, że nie na wszystkim może robić wrażenie, chociażby przez wzgląd na to, że wielu ludzi widziało go naprawdę wiele razy. W moim sercu pozostanie na zawsze, bo był właściwie pierwszym tego rodzaju filmem, który zobaczyłam.



Ocena: 10

Minęły osiemdziesiąt cztery lata, a ja nadal pamiętam zapach świeżej farby. Zastawa była nowiutka, a pościel nigdy nie używana. Nazywany był statkiem marzeń, i taki był, naprawdę taki był.



środa, 23 stycznia 2013

Florence and the Machine -Ceremonials


                 Jest to drugi album studyjny londyńskiej grupy Florence and the Machine. Został wydany 28 października 2011 roku i szybko podbił notowania list przebojów. W Wielkiej Brytanii, Australii, Stanach Zjednoczonych i Nowej Zelandii uplasował się na pierwszej pozycji, a nawet w Polsce osiągnął status platynowej płyty.
                      Krążek utrzymany jest w tonacji indie rock –chociaż doświadczamy napływów soulu, art rocka i indie popu. Utwór zatytułowany „Heavy in your Arms”, który znajduje się na krążku znalazł się na ścieżce dźwiękowej do jednej z części sagi „Zmierzch”. Na płycie znajduje się dwanaście utworów, a każdy z nich pisany był pod wpływem pewnych emocjonalnych impulsów. Całość tworzy bardzo specyficzną mieszankę, która zarówno hipnotyzuje jak i ciekawi. Zaskakuje i wciąga. Oczarowuje i sprawia, że nie wiemy co zrobić. Oto lista piosenek znajdujących się na krążku:

„Only If for a Night”
Shake It Out
What the Water Gave Me
Never Let Me Go
Breaking Down
„Lover to Lover”
No Light, No Light
„Seven Devils”
„Heartlines”
Spectrum
„All This and Heaven Too”
„Leave My Body”

            Florence Welch –wokalistka zespołu nadała każdemu z utworów wyjątkowe brzmienie, różniące się od pozostałych. Chórki występujące w wielu piosenkach podkreślają napięcie i pewną powagę utworu, a precyzyjniej mówiąc, wręcz ich uniesienie, podniosłość. Opowiada nam historie, które mimo, że między sobą znacznie się różnią, porywają słuchacza i sprawiają, że muzyka go pochłania.
            Według mnie najciekawsze piosenki to „Lover to Lover”, „Leave My Body”, „No light, No light”, a także „All This and Heaven Too”, więc polecam swoją przygodę z Florence zacząć właśnie od nich. Niezmiennym jednak pozostanie fakt, iż najbardziej znane utwory z krążka „Ceremonials”  to „Shake it Out”, które zostało przedstawione w serialu „Glee”, a także „Never Let me Go”.
            Myślę, że warto sięgnąć po ten krążek ze względu na to, że naprawdę pokazuje najlepsze oblicze muzyki. Każdy koncert Florence jest widowiskiem, a więc muzyka musi do niego pasować. Uważam, że się nie zawiedziecie :)


Ocena: 10

I don't want your future
I don't need your past
One grand moment
Is all I ask

I'm gonna leave my body
(moving up to higher ground)
I'm gonna lose my mind
(History keeps pulling me down)
Said I'm gonna leave my body
(moving up to higher ground)
I'm gonna lose my mind
(History keeps pulling me, pulling me down)
               
Nie chcę Twej przyszłości
Nie potrzebuję Twojej przeszłości
Jedna podniosła chwila
To wszystko o co proszę

Opuszczę swoje ciało
(wchodzę na wyższą płaszczyznę)
Utracę rozum
(Historia ściąga mnie w dół)
Powiedziałam, że opuszczę swe ciało
(wchodzę na wyższą płaszczyznę)
Utracę rozum
(Historia ściąga mnie, ściąga w dół)

Leave My Body


wtorek, 22 stycznia 2013

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet (Män som hatar kvinnor)


„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” to jedna z książek, które zyskały największą sławę dopiero po jej ekranizacji. O ile ta powieść Stinga Larssona była bardzo popularna w Szwecji niedługo po jej wydaniu, tak całkowitą popularyzację przeżyła dopiero po jej amerykańskiej ekranizacji –„Dziewczyna z tatuażem”.
                Powieść ta jest pierwszym tomem trylogii „Millenium”. Mikael Blomkvist pod wpływem zdobytych informacji –jednakże bardzo niepewnych –decyduje się ukazać artykuł do swojego magazynu „Millenium”. Jego treść oczernia wpływowego, szwedzkiego buisnessmana i stawia go w zdecydowanie negatywnym świetle. Rozpoczyna się proces sądowy, w którym Mikael jest sądzony o zniesławienie. Wyrok pada szybko, a on sam nie stosuje żadnej linii oporu.
                Odnosząc zawodową porażkę decyduje się przerwać swoją karierę w „Millenium”. W między czasie dostaje bardzo osobliwy telefon, gdzie tajemniczy rozmówca prosi go o przybycie do miasteczka, w którym mieszka. Po dłuższym zastanowieniu Blomkvist decyduje się pojechać. Na miejscu okazuje się, że sprawcą całego zamieszania jest 82-letni Henrik Vanger. Prosi on dziennikarza, żeby spisał jego kronikę rodzinną, a także… spróbował rozwiązać zagadkę pewnego morderstwa. Mikael nie przystaje na propozycję, ale zmienia zdanie, gdy Vanger oferuje sowite wynagrodzenie, a także fakty, które potwierdzą czarne sprawy oskarżanego uprzednio bisnessmana.
                Mikael wgłębia się więc w tajemniczą rodzinną sprawę sprzed…czterdziestu lat. Okazuje się bowiem, że zlecenie Langera dotyczy zamierzchłych czasów, które nie dają się zapomnieć poprzez tajemnicze listy zawierające zasuszone kwiaty, które do starca przychodzą rok w rok. Dziennikarz próbuje rozwikłać dziwną sprawę morderstwa ciotecznej wnuczki Henrika –Harriet Vanger. Największym jego problemem jest fakt, iż nie ma pojęcia od czego zacząć. Wszelkie ślady są zatarte lub po prostu nie istnieją.
                Na szczęście nasz główny bohater ma do pomocy genialną researcherkę –Lisbeth Salander. Co wyniknie z tego duetu? Czy sprawa do której odkrycia dążą jest tylko przeszłością czy ma może swoją kontynuację tu i teraz?
                Osobiście nie przepadam za skandynawską literaturą i językiem takich powieści, ale „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” mnie oczarowała. To misternie ułożony kryminał z dokładnie opracowanymi wątkami, świetną zagadką i intrygującymi bohaterami, którzy tak jak większość, nie są bez wad.

Ocena: 9   

Zawsze znajdą się ludzie skłonni wierzyć w to, co mają do powiedzenia złe języki.