środa, 27 lutego 2013

Red Hot Chili Peppers –Stadium Arcadium


            Red Hot Chili Peppers to zespół, który utrzymuje swoją popularność już od dobrych paru lat. Ich piosenki są świeże, porywające, oryginalne. Teksty utworów wykazują się wielką różnorodnością. Poruszają tematy miłości, narkotyków, sławy, przyjaźni… Ważną częścią muzycznej kariery Red Hotsów są improwizacje. Często na różnych koncertach artyści wykonywali utwory o niecodziennym brzmieniu.
            „Stadium Arcadium” to album, który jest dwupłytowy. Łącznie składa się na niego 28 utworów utrzymanych w czysto rockowej i funk rockowej tonacji. Jest to dziewiąty album zespołu, a jego premiera miała miejsce w 2006 roku.
Lista utworów:


  CD 1: Jupiter                                         CD 2: Mars
"Dani California"                                     "Desecration Smile
"Snow ((Hey Oh))"                                  "Tell Me Baby"
"Charlie"                                                "Hard to Concentrate"
"Stadium Arcadium"                                "21st Century"
"Hump de Bump"                                    "She Looks to Me"
"She's Only 18"                                      "Readymade"
"Slow Cheetah"                                      "If"
"Torture Me"                                          "Make You Feel Better"
"Strip My Mind"                                      "Animal Bar"
"Especially in Michigan"                          "So Much I"
"Warlocks"                                            "Storm in a Teacup"
"C'mon Girl"                                          "We Believe"
"Wet Sand"                                           "Turn It Again"
"Hey"                                                   "Death of a Martian"


            Najbardziej znane utwory, które znalazły się na krążku to “Dani California”, który wzyróznia się ciekawym teledyskiem i niecodzienną aranżacją, a także “Snow ((Hey Oh)), który z kolei porywa swoim brzmieniem. Także piosenka „Stadium Arcadium” jest dość popularna (nie tylko wśród fanów zespołu).
            „Stadium Arcadium” to krążek zupełnie inny niż wszystkie. Możemy znaleźć na nim zarówno rockowe ballady jak i energetyczne kawałki, które powodują, że mamy ochotę skakać.
            Ogólnie płyta jest naprawdę dobra, aczkolwiek nie zasługuję na określenie jej mianem wybitnej. Co prawda piosenki są naprawdę w porządku, muzyka szybko wpada do ucha, jest w pewnym rodzaju hipnotyzująca, ale osobiście nie polecam jej priorytetowo  kupować. Utwory, które się na niej znalazły są wspaniałe, ale pod wpływam nieustannego słuchania mogą się nieco znudzić, ale jest to raczej efekt, który towarzyszy nam przy słuchaniu każdej płyty. W każdym razie „Stadium Arcadium” mimo swojej różnorodności czasami wydawało mi się nieco monotonne, mimo, że Red Hot Chili Peppers to zespół, który naprawdę lubię.  

Ocena: 6,5
 
Bells around St. Petersburg
When I saw you
I hope I get what you deserve
And this is where I find
Smoke surrounds your perfect face
And I'm falling
Pushing a broom out into a space
And this where I find a way
W St. Petersburgu rozległy się dzwony
Kiedy cię ujrzałem


W St. Petersburgu rozległy się dzwony
Kiedy cię ujrzałem
Mam nadzieję, że dostanę to, na co zasługujesz
I to właśnie wtedy zauważam
Jak dym otacza twoją idealną twarz
I się zakochuję
Dopiero teraz mogę odlecieć w przestrzeń
I to właśnie tam znajduję swoją drogę

Stadium Arcadium


wtorek, 26 lutego 2013

Stosik


            Dzisiaj zaprezentuję Wam mój pierwszy stosik  :)
Ostatnio miałam styczność z różnorodnością między treścią i gatunkami. Na szczęście w moje ręce trafiły książki, które porywają i oferują czytelnikowi dobrą rozrywkę. Niektóre z nich są przejmujące, inne całkowicie dają do myślenia, ale zdarzają się takie, które po prostu czytamy z zapartym tchem. Oczywiście jest też trochę klasyki, ale to w moim wypadku nieuniknione :)



  1. William Szekspir „Hamlet” –wyd. GREG, liczba stron: 190 (dramat i opracowanie) 
  2. Frank McCourt „Popiół i żar. Wspomnienie” czy też „Prochy Angeli” –wyd. Świat Książki, liczba stron: 445 [RECENZJA]
  3. Edgar Allan Poe „Opowieści miłosne, groteski i makabreski” –wyd. Vesper, liczba stron: 319
  4. Agata Christie „A.B.C.” –wyd. Wydawnictwo Dolnośląskie, liczba stron: 184  [RECENZJA]
  5. Szymun Wroczek „Piter” UNIWERSUM METRO 2033 –wyd. Insignis, liczba stron: 595
  6. Dmitry Glukhovsky „Metro 2034” –wyd. Insignis, liczba stron: 487 [RECENZJA]
  7. William Szekspir „Makbet” –wyd. „KWE”, liczba stron 494 (wydanie zawierające „Makbeta”; „Otello” i „Poskromienie Złośnicy”) [RECENZJA]

poniedziałek, 25 lutego 2013

Popiół i Żar. Wspomnienie/Prochy Angeli (Angela’s Ashes)


            „Popiół i żar. Wspomnienie” to książka głównie znana pod tytułem „Prochy Angeli”. Ta druga nazwa występuje w nowszych wydaniach, więc zapewne jest tak łatwiej dostępna.
            Jest to wspaniała książka. Fascynująca. Czyta się ją z zapartym tchem wciąż i wciąż chcąc więcej. Na czym polega jej magia? Na tym, że nie jest zwykłym, monotonnym i nudnym wspomnieniem. Jest opowieścią chłopca, a nie o chłopcu. Frank McCourt –autor książki –został za tą pozycję nagrodzony jakże prestiżową Nagrodą Pulitzera. Opowiada on historię swojego życia zaczynając od momentu, gdy ma cztery lata, a kończąc na dziewiętnastu.
            Frank McCourt jest najstarszym dzieckiem Angeli Sheehan i Malachiego McCourta –dwójki emigrantów z Irlandii. Przychodzi na świat w Nowym Jorku, podobnie jak czwórka jego rodzeństwa. Po śmierci jego siostry, rodzina decyduje się powrócić do Irlandii. Życie tam wcale nie wydaje się lżejsze niż w Ameryce –wręcz przeciwnie.
            Rodzina próbuje swojego szczęścia w Limerick –rodzinnym mieście Angeli. Niestety Malachy jest alkoholikiem i notorycznie przepija całą swoją wypłatę. Są to lata trzydzieste XX wieku, a więc między społecznością miasta wyraźnie widać różnorodne podziały pod względem majątkowym. Pieniędzy nie starcza nawet na jedzenie. Zmożeni głodem codziennie muszą sobie radzić. Toczą bój o swoje życie i możliwie jak najlepszą przyszłość. Jak jednak zostać KIMŚ, kiedy jest się biedakiem?
            Frank przejawia wielki talent i inteligencję, jednakże jest skazany na szkołę dla najuboższych co nie zapewnia mu szerokich perspektyw. Pragnie jak najszybciej zostać mężczyzną i zaopiekować się rodziną. Wie, że nie może liczyć na ojca. Doskonale pamięta jego opowieści z najwcześniejszych lat dzieciństwa –opowiadane jeszcze w Nowym Jorku. Marzy, by pewnego dnia jeszcze tam powrócić.
            W książce opisane jest bardzo surowe, katolickie życie chłopca. Jednak Frank opowiada dokładnie, że kościół był dla wielu ludzi tylko przykrywką od codziennych spraw. Stawiali go na priorytetowym miejscu dla uznania w oczach innych lub (ale zdecydowanie rzadziej) dla uspokojenia własnego sumienia.
            Opisane wydarzenia nieraz są dramatyczne. Zdarte buty, choroby, praktycznie zagłodzone dzieci… Czy to norma tamtego okresu? A może po prostu niesprawiedliwość losu, która obdarzyła tą nieszczęsną rodzinę ojcem alkoholikiem?
            „Popiół i Żar. Wspomnienie” to fantastyczna powieść, ponieważ wzrusza, chwyta za serce, każe zastanowić się czytelnikowi nad własnym życiem i… bawi. Jest pełna dziecięcego humoru i nieraz zabawnych anegdotek. Jej urok i wyjątkowość tkwi w tym, że nie tylko jest opisana z perspektywy dziecka, ale także napisana jest językiem młodego chłopca, chociaż w momencie pisania Frank McCourt wcale nie był młody. Książka oczarowuje, zachwyca. Po jej przeczytaniu mamy pewne wrażenie pustki w sercu, ale na twarzy uśmiech. POLECAM!

Ocena: 10

Kiedy myślę o swoim dzieciństwie, zastanawia mnie, jak udało mi się przeżyć. Było to, naturalne, żałosne dzieciństwo, bo nad szczęśliwym w ogóle nie warto się zastanawiać. Gorsze od normalnego, żałosnego dzieciństwa jest żałosne irlandzkie dzieciństwo, a jeszcze gorsze -żałosne irlandzkie dzieciństwo katolickie.

niedziela, 24 lutego 2013

13 Małych Błękitnych Kopert (13 Little Blue Envelopes)


            “13 Małych Błękitnych Kopert” zapowiadało się fantastycznie. Jest to przykład literatury młodzieżowej, która pozwala nam przeżyć przygodę podróżując po całej Europie i opierając się tylko i wyłącznie na zagadkowych skrawkach papieru. Rozkazuje rzucić się na ślepo losowi i wierzyć, że wszystko skończy się dobrze.
            Powieść to przede wszystkim znakomity pomysł. Realizacja jest troszkę gorsza. Chociaż czytałam tą książkę już parę lat temu, wciąż doskonale pamiętam fabułę i z jaką łatwością przyswajałam kolejne strony. Byłam zachwycona motywem zagadkowej podróży, która została opisana. Wciąż chciałam więcej i więcej. Teraz -z perspektywy lat oceniam tą książkę jedynie jako przeciętną.
            Ginny dostaje w spadku po swojej ciotce 13 błękitnych kopert. Wszystkie są zaklejone i ponumerowane. Kiedy dziewczyna otwiera pierwszą kopertę znajduje w niej 1000 dolarów i bilet lotniczy do Londynu. Oprócz tego w środku znajduje się przestroga, żeby otwierać kolejne koperty dopiero wtedy, gdy znajdzie się w wyznaczonym w poprzedniej kopercie miejscu. Ginny wykazuje zaufanie do ukochanej cioci i rozpoczyna podróż swojego życia.
            Kolejne koperty prowadzą ją w niezwykłe miejsca w całej Europie. Zwiedza Amsterdam, Rzym, Paryż, a nawet fiordy w Skandynawii. Podąża zgodnie ze wskazówkami, ale jest pełna wątpliwości. Wciąż nie wie jaki sens ma tak podróż i dokąd ją to wszystko doprowadzi. Zawierza się swojemu losowi.
            Po drodze spotyka niesamowitych ludzi. Może obcować z różnorodnością kulturalną i to, co jej wydaje się dziwne, w pewnych krajach jest najzupełniej normalne. Odkrywa typowe zachowania i zwyczaje. Przypatruje się życiu w różnorodnych częściach Europy i zastanawia się skąd biorą się tak diametralne różnice.
            Każde nowe miejsce odgrywa tajemnice z życia ciotki. Jej znajomi, którzy są rozsiani po całym świecie opowiadają dziewczynie o jej niezwykłych przygodach, a ukochana ciocia zaczyna być w jej oczach zupełnie obcą osobą. Ginny nie przerywa jednak podróży i stara się ją zakończyć dopiero po otwarciu ostatniej koperty.
            Jest to opowieść o miłości, radzeniu sobie z przeciwnościami i oczywiście o podróżach. Jednakże te ostatnie są wyłącznie tłem na tle różnorodnych przemyśleń głównej bohaterki. Akcja rozgrywa się dość sprawnie, a język jest w miarę płynny, także jest to odpowiednia lektura na rozluźnienie.  

Ocena: 5,5
 Hormony naprawdę nie sprzyjają naszemu IQ.

sobota, 23 lutego 2013

Metro 2034 (Метро 2034)


            Druga powieść, której autorem jest Dmitry Glukhovsky, która opisuje dzieje ludzkości po wybuchu wojny atomowej. Ludzie są skazani na życie w ciemnych tunelach metra i każdego dnia muszą toczyć walkę o życie. Żywią się szczurami, grzybami i wszystkim co tylko uda im się wyhodować –co wcale nie jest łatwe.
            „Metro 2034” jest książką, która opisuje zupełnie inną historię niż ta, która jest zawarta w „Metrze 2033”. Łączy je jedynie miejsce akcji –moskiewskie metro –i jeden bohater. Jaki? O tym za chwilę.
            Zanim przejdę do opisu książki, chcę jeszcze dodać, że kiedy po nią sięgałam, spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Czegoś, co swoją pomysłowością i wartką akcją dorównałoby swojej poprzedniczce. „Metro 2034” trochę mnie rozczarowało. Oczywiście pozostało palące uczucie, które domagało się, aby jak najszybciej poznać odpowiedź na pytanie „Co wydarzy się dalej?”, jednakże ta powieść nie podbiła mojego serca. Jej pierwsze strony nieco mnie nużyły –ale może to skutek oczekiwania na równie porywającą opowieść, co ostatnia książka Glukhovskego…Jednak im dłużej się w nią wgłębiałam, tym bardziej mnie przekonała. O pozytywnej końcowej opinii przesądziło bardzo dobre zakończenie. Nieco zaskakujące, dające do myślenia. Kolejnym niewątpliwym atutem powieści jest to, że można po nią sięgnąć nie znając wcześniej „Metra 2033”. Zupełnie inna fabuła i brak nawiązań do poprzedniczki sprawiają, że czujemy pewnego rodzaju świeżość.
            Sewastopolska to stacja metra, gdzie codziennie rozgrywa się bój o życie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jest on krwawy. Stacji grozi niebezpieczeństwo wywołane nieznanymi wcześniej, dziwnymi formami życia. Na szczęście mieszkańcy mogą liczyć na nieustanne dostawy amunicji od HANZY –Linii Okrężnej. Jednak co robić, gdy dostawy zostają przerwane i nikt nie wie dlaczego?
            Wysyłane brygady nie powracają, stacji grozi coraz większe niebezpieczeństwo. Kable telefoniczne zostały przerwane. Zaczyna się panika. Na szczęście znajduje się człowiek, który pragnie podjąć się rozwikłania zagadki. Hunter –który zaginął, by odrodzić się na nowo, chociaż zupełnie odmieniony zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie, decyduje się wyruszyć w niebezpieczną podróż i znaleźć przyczynę braku dostaw. Wybiera młodego ojca Ahmeda i leciwego Homera, aby towarzyszyli mu w podróży. Homer dostrzega w tym zamieszaniu nadzieję, aby obudzić drzemiący w sobie talent i wykorzystać go do opisania dziejów metra.
            Do dziwnej brygady niedługo ma dołączyć jeszcze jedna osoba –Sasza. Hunter jeszcze tego nie wie, więc nie ma pojęcia, że między nim a dziewczyną nawiąże się jakby nić porozumienia, pewnego rodzaju chemia. Czy Hunter będzie w stanie odwzajemnić wyraźne sygnały, które płyną ze strony Saszy? Przecież ma do wykonania misję…
            Nieco rozczarowałam się tą powieścią, ale nie mogę jej uznać za złą. Niewątpliwie wciąga i obfituje w różnorodne fakty, które wpływają na nasze postrzeganie postaci. Cieszę się, że akcja się rozwinęła i nie zaczęła być tkliwą opowiastką, gdzie najważniejszy jest wątek miłosny. Tak czy owak –polecam.

Ocena: 7

Dusza przecież nie jest czarna od urodzenia. Z początku jest przezroczysta, a potem stopniowo ciemnieje, plamka po plamce, za każdym razem, kiedy wybaczasz sobie zło, znajdujesz dla niego usprawiedliwienie, mówisz sobie, że to wszystko tylko gra. Ale w którymś momencie czerni jest coraz więcej. Mało kto potrafi wyczuć ten moment, od środka go nie widać.

piątek, 22 lutego 2013

Makbet (Macbeth)


            William Shakespeare to jeden z najwybitniejszych dramaturgów. Praktycznie ukształtował dramat angielski i światowy. Został jednym z najważniejszych przedstawicieli teatru elżbietańskiego. Jego utwory znane na całym świecie są wciąż kochane i podziwiane przez miliony ludzi. Kobiety wzdychają w zamyśleniu szukając swojego Romeo albo pragną pokazać swoją  siłę i samodzielność jak Viola. Artyści czerpią inspirację inni podziwiają talent…
            Makbet jest tragedią, która swoją popularnością dościga nawet tak bardzo znany dramat jak „Romeo i Julia”. Często jest przekształcany i ukazywany na deskach współczesnego teatru czy też na ekranie telewizora.
            Historia Makbeta pokazuje jak chęć władzy i ludzka pycha jest zgubna. Jak niewiele trzeba, żeby z przykładnego człowieka przemienić się w tyrana i potwora. Dramat pokazuje nam, że w każdym może tkwić niewyobrażalne zło, chociaż możemy nie zdawać sobie z tego sprawy.
            Makbet jest oddanym sługą królestwa. Chwalony przez króla opływa w honory. Pewnego dnia ze swoim przyjacielem i wiernym towarzyszem Banko spotyka podejrzane trzy wiedźmy. Wróżą one Makbetowi, że zostanie tanem Kawdoru i władcą Szkocji. Speszony przepowiednią mężczyzna zastanawia się czy jest to w ogóle realne. Gdy nieoczekiwanie zostaje obdarzony tytułem tana, w jego sercu rośnie przekonanie, że korona także jest blisko.
            O wizjach czarownic Makbet opowiada swojej żonie –Lady Makbet. Ta wyraża olbrzymią chęć, aby zostać królową. Wymyśla plan, aby pozbyć się obecnego władcy. W noc, kiedy król będzie nocował w ich zamku –wcześniej zapowiedział wizytę –kobieta zamierza upić jego wartowników, a Makbetowi nakazuje zabicie króla. Krwawy plan zostaje zrealizowany, a synowie władcy uciekają z kraju. Dla poddanych jest to znak, że są oni winni śmierci swojego ojca. Królem zostaje Makbet.
            Rozpoczyna się tyrania i krwawe rządy. Makbet gubi się w swoich intrygach, a morderstwa, które wykonuje przestają go przerażać. Z wrażliwego mężczyzny o dobrym sercu zamienia się w surowego i bezwzględnego władcę. Czytelnik jest świadkiem przemiany wewnętrznej Makbeta i tego, jaki wpływ ma na niego jego małżonka. A wszystkie wydarzenia i sploty mogą mieć tylko jeden finał –tragiczny.
            „Makbet” jest dziełem bardzo znanym i cenionym, jednakże często jest niedoceniany w oczach młodych ludzi. Nie są oni w stanie skupić się na dramacie, który w kiepskim tłumaczeniu w ogóle nie wciąga, a do tego jest jedną z lektur, co także negatywnie wpływa na chęć sięgnięcia po tę książkę. Jest to jednak pouczający i interesujący przykład literatury, po którą powinniśmy sięgnąć.

Ocena: 7
  Życie jest to opowieść idioty, pełna wrzasku i wściekłości, nic nie znacząca.      

czwartek, 21 lutego 2013

Filadelfia (Philadelphia)


Rok produkcji: 1993
Gatunek: dramat
Czas trwania: 125 min

            Dyskryminacja ludzi chorych na AIDS wciąż jest problemem aktualnym, który z każdym dniem narasta. Miliony chorych na całym świecie oczekuje zrozumienia i akceptacji, a dostaje tylko poniżenie i zmniejszenie komfortu funkcjonowania w społeczeństwie. Ludzie pozostają obojętni na krzywdę innych i żyjąc w stereotypach odsuwają się od ludzi chorych. Niewiedza społeczeństwa na temat tej choroby jest rażąca, ale strach czy też obawa wynika właśnie z tego braku wiedzy. Nikt nie wybiera tej choroby. Kiedy przychodzi nie ma przed nią ucieczki, a zarazić możemy się wszędzie. Najmniejszy kontakt z zakażoną krwią czy też spermą prowadzi do zarażenia. Ale pozostańmy ludźmi i  nie wierzmy, że zwykły uścisk ręki może być dla nas zgubny.
            Dlaczego o tym mówię? Ponieważ „Filadelfia” jest i pozostanie filmem znaczącym, jeśli nie najważniejszym w temacie dotyczącym AIDS, a także dyskryminacji. Oprócz tego jest to przykład wspaniałego montażu, charakteryzacji i gry aktorskiej. Tom Hanks, który wciela się w głównego bohatera został wyróżniony statuetką Oscara, a także piosenka „Streets of Philadelphia”, którą wykonuje Bruce Springsteen zasłużyła na to samo wyróżnienie.
            Jednakże gra aktorska to nie tylko wspaniały Tom Hanks, ale także Antonio Banderas, który także bardzo dobrze wcielił się w swoją rolę. Tak samo ścieżka dźwiękowa nie opiera się tylko i wyłącznie na nagrodzonej piosence. Możemy dostrzec obecność pięknej kompozycji dźwięków, które zachowują swoją różnorodność, od utworów rockowych po partie operowe –coś pięknego.
            Film opowiada historię prawnika o imieniu Andy Beckett. Pracuje on w jednej z najlepszych kancelarii w mieście i szybko staje się cenionym i szanowanym prawnikiem. Kiedy jego pracodawcy dowiadują się, że mężczyzna jest chory na AIDS postanawiają go zwolnić. Jest to bezpodstawna decyzja nijak nie uzasadniona z prawniczej perspektywy. Andy postanawia podać kancelarię do sądu i wyzywa ją na długotrwały proces. Wcześniej jedynie rodzina mężczyzny wiedziała o tym, że jest on homoseksualistą, a choroba jest skutkiem romansu sprzed wielu lat. Teraz Andy musi się przygotować na to, że każdy najmniejszy sekret jego życia prywatnego ma wagę złota, a nic nie może być zatajone…
            Mężczyzna próbuje swojej pomocy u wielu różnych prawników niestety żaden nie chce się podjąć tej sprawy. Jedyna nadzieja pozostaje w Joe Millerze, dawnym prawniczym wrogu głównego bohatera. Niestety nawet on odrzuca jego propozycję, a widzowie są świadkami tego, jakie mężczyzna ma zdanie o homoseksualistach i chorych na AIDS.
            Kiedy Joe Miller jest świadkiem dyskryminacji, której doświadcza Andy w bibliotece, pokazuje wszystkim dookoła, że jest to człowiek jak każdy inny. Jesteśmy świadkami pękania skorupy obawy i pewnego rodzaju wstrętu jakim żywił Joe swojego niedoszłego klienta. Także w tej bibliotece Joe postanawia zostać prawnikiem głównego bohatera widząc jak Andy sam stara się uporać z różnorodnymi kodeksami i aktami…
            Rozpoczyna się proces, ale co z niego wyniknie? Obserwujemy na ekranie przebieg choroby i to jak z każdym dniem się pogłębia powoli zabijając jej nosiciela. Sprawa sądowa staje się coraz bardziej medialna, a problem AIDS nagłaśniany… Ale czy to wystarczy, aby Andy wygrał?
            Film „Filadelfia” jest pięknym obrazem walki z przeciwnościami losu, a także ukazaniem problemu, o którym na co dzień wolimy nie mówić. Pomaga walczyć z dyskryminacją i uświadamia nam, że człowiek chory wciąż pozostaje człowiekiem. Wzruszający i porywający, koniecznie trzeba go obejrzeć.

Ocena: 10     

Co to jest: tysiąc prawników skutych łańcuchem na dnie oceanu?
Dobry początek...


środa, 20 lutego 2013

Skazany na bluesa


Rok produkcji: 2005
Gatunek: biograficzny
Czas trwania: 97 min
           
„Jeśli go nie znałeś to nie żałuj, bo przyjaciela straciłbyś. Bo przyjaciela straciłbyś jak ja.” Jest to cytat z piosenki zespołu Dżem o tym samym tytule, co prezentowany dzisiaj przeze mnie film. Dlaczego tu go umieściłam? Myślę, że doskonale komponuje się z treścią filmu. Jest dobrym odzwierciedleniem tego jakim człowiekiem był bohater i przede wszystkim pokazuje, że ludzie go kochali. Jego wady były straszne, ale nie najważniejsze. Możliwe, że właśnie ten tytuł wydał się twórcą filmu idealny dlatego, że jego bohater był całkowicie skazany na bluesa…
„Skazany na bluesa” to film biograficzny ukazujący życie wokalisty Dżemu –Ryszarda Riedla. Gwiazdorska obsada (Tomasz Kot, Jolanta Fraszyńska, Anna Dymna, Joanna Bartel) i udział Macieja Balcara –obecnego wokalisty Dżemu –zapewniły ekranizacji sukces. Rozgłos, który towarzyszył premierze filmu nie był duży, ale w przypadku takich dzieł nie jest on konieczny. Oczywiście spowodował nagłą falę zainteresowania się zespołem i samą figurą Ryśka Riedla. Jest to raczej naturalny skutek filmu o postaci bądź co bądź medialnej. Takie zjawisko mieliśmy okazję zauważyć po niedawnej premierze filmu „Jesteś Bogiem”, który przedstawiał życie Magika i jego zaangażowanie w Paktofonice.
„Skazany na bluesa” był filmowym debiutem Tomasza Kota. Zdobył 3 nagrody na 30. FPFF w tym za najdłużej oklaskiwany film. Oprócz tego otrzymał aż 8 nominacji do Polskich Nagród Filmowych Orły.
            Utwór pokazuje nam drogę na sam szczyt –czy też samo dno. Jesteśmy świadkami tego, jak Rysiek Riedel –zwykły chłopak ze Śląska stara się zostać członkiem rozwijającego się zespołu Dżem. Śledzimy jego życie, które powiedzmy sobie szczerze, nie było kolorowe. Obserwujemy jak zakłada rodzinę i cierpi przez nałóg. Patrzymy na człowieka, który jest jak każdy inny, który zbłądził, a jego rosnąca sława wcale nie pomagała mu wyrwać się z bagna, w którym coraz bardziej się zanurzał.
Piękno filmu polega na tym, że nie tylko fani Ryśka czy też Dżemu mogą się skusić na ten film. Nawet zupełnie nie zainteresowany tym tematem widz może doświadczyć naprawdę dobrego kina. Jest to przede wszystkim biografia człowieka, dopiero potem opowieść o wokaliście.
Ekranizacji towarzyszy ścieżka dźwiękowa zespołu Dżem. Film ogląda się naprawdę z zainteresowaniem, nie raz ze wzruszeniem. Opowiada historię chorego człowieka i pozwala spojrzeć na każdego narkomana z zupełnie innej strony niż dotychczas.
O czym więc jest ten film? O muzyce, o marzeniach, o narkotykach, o Dżemie, o miłości… Każdy może w nim znaleźć cząstkę czegoś, co go interesuje. Jest to jednak ekranizacja raczej dla ludzi wrażliwych, którzy potrafią się otworzyć na cudzy ból.

Ocena: 8,5    

Rysiek: Indianer? Co byś zrobił, jakbyś miał jeszcze jedno życie? Skończyłbyś szkołę? Wziął się do roboty? Ożeniłbyś się?
Indianer: Nie brałbym tego gówna.


wtorek, 19 lutego 2013

Jedenaście minut (Onze minutos)

            Kolejny raz sięgam po Paulo Coelho. Czy jego powieści kuszą mnie wyrafinowanym językiem? Może wartką akcją? A może jeszcze pięknie rozbudowanymi portretami bohaterów? Wszystko po trochu, a może wręcz przeciwnie –nic z wyżej wymienionych. Dlaczego więc wciąż uparcie czytamy książki pisane w tym nieco filozoficznym tonie, a w rzeczywistości w wyolbrzymionej chęci nadania sensu swojemu dziełu? Czy naprawdę pociągają nas wstawione na siłę prawdy życiowe i przestrogi moralne?
            Ten brazylijski pisarz nie raz szokował swoją monotonią, którą przedstawia w powieściach. Jednakże wielu czytelników wciąż do niego wraca i im więcej czyta tego przesadzonego bełkotu, tym bardziej zachwyca się jego prozą. W czym tkwi magia tych książek? Myślę, że po prostu z pragnienia ciągłego doznawania życia. Paulo Coelho nieustannie pokazuje nam różnorodne aspekty życia i wręcz stara się nam wmówić, że jest ono wspaniałe. Nieważne, że czasem jest źle –nasze czyny i serca mogą przecież odmienić rzeczywistość! Tak więc sięgamy po jego książki, aby móc doznawać na nowo przemian, które zachodzą w człowieku lub odnaleźć tą siłę do zmian w samym sobie. Zapewne część z nas sięga po nie także po to, aby następnie je skrytykować…
            Przyznam, że „Jedenaście minut” mnie urzekło. Nie wiem czy da się dokładnie sprecyzować dlaczego. Na pierwszy rzut oka jest to pomysł jak każdy inny, ale po przeczytaniu tej książki można zanurzyć się w refleksjach na temat biegu życia i zastanowić się czy faktycznie mamy nad nim pełną kontrolę.
            Maria wyjeżdża ze swojej rodzinnej wsi w Brazylii i rusza na wakacje do Rio de Janeiro. Jest niezależną osobą, która twardo stąpa po ziemi i wie czego chce. Na plaży poznaje tajemniczego mężczyznę, który oferuje jej pracę tancerki samby w Europie. Zachwycona możliwością zwiedzenia świata i oczarowana mężczyzną przystaje na propozycję. Niestety kobieta nie zdobywa akceptacji swojego pracodawcy i niedługo traci posadę. Duma nie pozwala jej wrócić do kraju z niczym, zresztą nie ma pieniędzy na powrót.
            Rozpoczyna życie na nowo w Genewie. Nie wierzy w miłość zniechęcona porażkami z przeszłości. Nie ma pieniędzy ani nadziei, że coś się odmieni. Rozpoczyna pracę jako prostytutka. Jest to nie tyle spontaniczna decyzja co przemyślany wybór. Pierwsze obawy opuszczają kobietę, a ta zaczyna wyzwolone życie, które może i nie jest idealne, ale na pewno przynosi zyski…
            Pewnego dnia Maria poznaje zagadkowego malarza. Czy stracone nadzieje o wielkiej miłości powrócą ze zdwojoną siłą? A może Maria postanowi odrzucić mężczyznę i trwać w uporządkowanym aczkolwiek nieco nieprzewidywalnym stanie. Kobieta stoi przed wyborem i może zmienić kompletnie wszystko –nawet samą siebie. Czy jednak to zrobi? I jakie będą rezultaty jej wyborów? Ktoś kiedyś powiedział, że nie można wybrać złej drogi, bo przecież każda nas gdzieś zaprowadzi… Ale czy można wybrać dobrą? Maria musi się zmierzyć właśnie z takim dylematem. Cokolwiek wybierze, straci pewien przywilej. Pieniądze albo miłość. Ciało lub dusza…
            Styl pisarski Paulo Coelho jest jedyny w swoim rodzaju. Nigdy nie możemy być pewni co jest faktem, a co fikcją. Jednakże im dłużej wgłębiam się w jego literaturę tym bardziej mnie zaskakuje, przestaję w niej widzieć ciągłe wałkowanie tych samych tematów i specyfiki bycia sobą, a dostrzegam także odrębne historie ludzi takich, jak każdy z nas. Może i my jesteśmy taką Marią, która brnąc w stronę marzeń zatraciła samą siebie i musi teraz ją odnaleźć?

Ocena: 7,5

Ten, kto stracił coś, co uważał za swoje, uczy się w końcu, że nic nie jest jego własnością. 

czwartek, 14 lutego 2013

Grease


Rok produkcji: 1978
Gatunek: musical
Czas trwania: 110 min

            Ten musical zawładnął światem już dawno temu! Gwiazdorska obsada -John Travolta i Olivia Newton-John –sprawiła, że wiele pokoleń zapłonęło miłością do musicali i cukierkowej miłości. Doskonale wszystkim znane piosenki wciąż brzmią w słuchawkach wielu ludzi –nawet tych najmłodszych. Muzyka porywa do tańca i sprawia, że chcemy słuchać opowiadanej nam historii. Jest to film kultowy, na zawsze wpisany do historii dobrych musicali. Coś w nim jest, że sprawia, iż nawet po tylu latach wciąż jest tak samo urzekający, a nawet porywający.
            Sandy przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych z Australii. Zaczyna uczęszczać do tamtejszej szkoły i stara się nawiązać kontakt z rówieśnikami. Wspomina także swoją wielką wakacyjną miłość. Okazuje się, że chłopak, którego poznała na wakacjach chodzi do tej samej szkoły. Zdumiona Sandy stara się do niego dotrzeć, ale na drodze staje jej nieśmiałość.
            Sytuację utrudnia fakt, że Danny –bo tak na imię chłopakowi, jest zupełnie inny niż jej się wydawało. Nie jest delikatny i romantyczny, ale za to bardzo zdecydowany i momentami porywczy. Typowy przykład niegrzecznego chłopca. Sandy musi zastanowić się czy wielka miłość ma jakieś perspektywy i czy faktycznie Danny jest tym jedynym.
            Oczywiście nastolatki muszą pokonać jeszcze wiele trudności na swojej drodze. Zazdrosne koleżanki, szydzący przyjaciele i zawistne spojrzenia wokół.
            I najważniejsze –czy Sandy i Danny są w stanie zaakceptować prawdzie oblicze swojej drugiej połówki? W końcu oboje okazali się zupełnie innymi ludźmi niż podczas pamiętnych wakacji… Odnalezienie powrotnej drogi do samych siebie może okazać się niemałym wyzwaniem. Czy podołają?
            Musical jest urzekający. Przekonuje nas, że prosty pomysł także może być naprawdę trafiony i interesujący. Nie doświadczamy nudy, ponieważ piosenki, które pojawiają się w „Grease” urozmaicają fabułę. Co jak co, ale nie bez powodu różnorodni twórcy podejmują się odtworzenia pomysłu i czerpią z niego inspirację.
            Film okazał się hitem na skalę światową i przyniósł rozgłos grającym w nim aktorom. Jest prosty i zrozumiały, doskonale nadaje się, aby się rozerwać i rozluźnić. Nieskomplikowane dialogi i historia miłosna sprawiają, że widz chętnie śledzi akcję i się w niej nie gubi.

 Ocena: 7,5




środa, 13 lutego 2013

Metro 2033 (Метро 2033)


            W naturze ludzkiej naturalnym zachowaniem jest to, że wyobrażają oni sobie co będzie po końcu świata. Koniec świata… Jest on różnie nazywany, często spotykamy się z określeniem Wielkiej Zagłady, Apokalipsy, Definitywnego Końca… Gdybamy czy możliwe jest to, że nawet po nim może istnieć życie na Ziemi.  Nie mniej jednak niezależnie od naszych poglądów i obrazów co do końca świata, wszyscy doskonale wiemy, że jest to temat, który fascynuje. Sięgamy po niego od zarania dziejów i uwieczniamy za pomocą filmów i książek…
            „Metro 2033” to książka, której autorem jest Dmitry Glukhovsky. Jest to przede wszystkim potwierdzenie faktu, iż literatura rosyjska może być naprawdę fascynująca. Nie jestem przekonana, czy faktycznie Glukhovsky zasługuje, aby wymieniać go obok największych rosyjskich autorów, ale nie omieszkam się stwierdzić, że jeszcze o nim usłyszymy.
            „Metro 2033” to opowieść właśnie o tym, co dzieje się z ludzkością po symbolicznym końcu świata. Po wybuchu wojny atomowej świat, który znamy jest kompletnie zniszczony. Skażona gleba i powietrze niosą śmierć i choroby, a po pięknie stworzonym ludzką ręką nie ma śladu. Ludzie zbudowali przepiękne pomniki i sami je zniszczyli. Unicestwili piękno i zatrzymali rozwój. Co więcej, cofają się na linii osiągnięć i to z własnej winy.
            W powieści opisane są dzieje ludzkości dwadzieścia lat po wybuchu. Ci, którzy mieli szczęście w trakcie wojny znaleźć się w podziemiach metra –przeżyli. Inni z góry zostali skazani na śmierć. Choroba popromienna, a także ciągły wpływ promieniowania, który wywołał różnorodne mutacje u roślin i zwierząt może oznaczać tylko jedno. Ziemia nigdy nie będzie taka jak była. Czy możemy w ogóle mówić o tym, że ona istnieje?
            Ludzie stłoczeni w podziemiach metra żywią się grzybami i szczurami. Tworzą państewka, których granice są wyznaczane przez obwód ich stacji. Próbują żyć życiem sprzed katastrofy, ale nie za bardzo im się to udaje. Jednakże zawierają między sobą sojusze, wypowiadają sobie nawzajem wojny lub niosą pomoc humanitarną. Ludzie tłoczą się na wielkich targowiskach i czują respekt przed wielkimi, bogatymi stacjami. Wszędzie istnieją różnorodne podziały. Zachowania ze wcześniejszego życia przechodzą na brutalną i szarą, podziemną codzienność. Tworzą się stacje komunistyczne i faszystowskie…
            Na stacji WOGN w północnej części metra żyje się dostatnie. Uprawa grzybów i produkcja herbaty sprzyja rozwojowi. Jednak pojawienie się na stacji niecodziennych stworów –nazywanych „czarnymi”, wywraca życie mieszkańców o 180 stopni. Czy WOGN zdoła się obronić przed inwazją tajemniczych mutantów?
            Aby to było możliwe młody chłopak imieniem Artem wyrusza w niebezpieczną drogę do centralnej części metra – chlubiącej się inteligencją ludności i zamiłowaniem rozwoju także duchowego, a nie tylko fizycznego, do stacji Polis. Musi odnaleźć tajemniczego Młynarza, ale narażony jest na olbrzymie niebezpieczeństwo. Co wyniknie z tej wyprawy?
            Jest to książka niesamowita pod względem zarówno stylu pisarskiego jak i treści. Doskonale ujęta fabuła sprawia, że wprost nie można się oderwać od książki. Fantastyka, z którą się stykamy jest całkowicie niewymuszona, co sprawia, że staramy się przekonać czy faktycznie możliwe jest życie w metrze… Treść „Metra 2033” przemyca także wiele moralnych prawd. Uświadamia nam, że są sprawy ważne i ważniejsze, a także to, jak bardzo niszczycielską moc ma człowiek. Zaczynamy się zastanawiać czy faktycznie jesteśmy tacy dobrzy, na jakich się kreujemy. Gorąco polecam i myślę, że się nie zawiedziecie.        

Ocena: 9

Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła.

wtorek, 12 lutego 2013

Perfect –Perfect


              Dziś ponownie sięgniemy do klasyki polskiego rocka. Bo kto z nas nie zna kultowego wręcz zespołu Perfect z Grzegorzem Markowskim na czele? Dodatkowo Zbigniew Hołdys i mamy wspaniałe lata wspaniałego zespołu. Porywające za serce piosenki, wyraz buntu, wspomnienia… Każdy Polak od dziecka zna i podśpiewuje ich piosenki. Wszyscy chleliśmy być sobą i desperacko wołaliśmy „Nie płacz Ewka…”. Perfect –zespół, który zdołał się przebić w tak trudnych dla wielu czasach. Nie dał nam zapomnieć kim jesteśmy i po co. Właśnie taka muzyka sprawia, że pamiętamy o jej pięknie…
            „Perfect” to debiutancki album tej grupy, który zawiera 9 utworów. Został wydany w 1981 roku i ukazuje dobry polski rock lat 80. Oprócz tego stał się wyrazem antykomunistycznej propagandy. Brzmienia, które znalazły się na krążku doskonale współgrały z kontekstem utworów, ale jednak przede wszystkim ich tekst miał tak piorunujący wpływ na kształtowanie się popularności zespołu.
A oto lista utworów:

"Lokomotywa z ogłoszenia"
"Chcemy być sobą"
"Obracam w palcach złoty pieniądz"
"Bla bla bla"
"Niewiele ci mogę dać"
"Bażancie życie"
"Ale wkoło jest wesoło"
"Nie igraj ze mną wtedy kiedy gram"
"Nie płacz Ewka"

            Właściwie niewiele można powiedzieć o tym albumie, a także o piosenkach, które się na nim znalazły, ponieważ większość utworów jest dobrze znana. W każdym razie od Was samych zależy co ujrzycie w każdej z tych piosenek. Czy będzie to wyraźny wyraz buntu, a może po prostu wpadająca w ucho nuta? Może będzie to łapiący za serce kawałek, a może piosenka, która odmieni wasze życie. Może też być tylko zwyczajnym utworem, który nijak nie wyróżnia się spośród innych. Na szczęście każdy z nas jest sobą i ma swoje zdanie, a także może kształtować swoją własną, indywidualną opinię na temat grupy Perfect. Jednak niezaprzeczalnie jest to zespół, który dla polskiej muzyki zrobił wiele.



Ocena: 8

Proza życia to przyjaźni kat pęka cienka nić
telewizor meble mały fiat oto marzeń szczyt
hej prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tłuszcz
już was w swoje szpony dopadł szmal zdrada płynie z ust
Nie płacz Ewka