niedziela, 31 marca 2013

Wesołych Świąt + lista Le Monde

Przede wszystkim chciałabym życzyć Wam radosnych, rodzinnych świąt Wielkanocnych. Mimo, że atmosfera za oknem jest raczej bożonarodzeniowa, a śnieg, który gromadzi się na zewnątrz wszędzie tam, gdzie tylko się da, znacznie mnie deprymuje, to i tak jest to doskonały czas, aby nabrać sił na dalszą życiową walkę :)
Jeszcze raz życzę Wam wesołych świąt i zalecam spędzenie je wraz z dobrą lekturą :*

Drugą część dzisiejszego posta  będzie stanowić popularna lista francuskiego dziennika Le Monde -"100 książek XX wieku". Polecam zapoznanie się z powieściami, które znalazły się w zestawieniu :)


1„Obcy” Albert Camus 
2 „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcel Proust
3 „Proces” Franz Kafka
4 „Mały Książę” Antoine de Saint-Exupéry
5 „Dola człowiecza” André Malraux
6 „Podróż do kresu nocy” Louis-Ferdinand Céline
7 „Grona gniewu” John Steinbeck
8 „Komu bije dzwon” Ernest Hemingway
9 „Mój przyjaciel Meaulnes” Alain-Fournier
10 „Piana złudzeń" Boris Vian
11 „Druga płeć” Simone de Beauvoir
12 „Czekając na Godota” Samuel Beckett
13 „Byt i nicość” Jean-Paul Sartre
14 „Imię róży” Umberto Eco
15 „Archipelag GUŁag” Aleksander Sołżenicyn
16 „Słowa" Jacques Prévert
17 „Alkohole” Guillaume Apollinaire
18 „Błękitny lotos” Hergé
19 „Dziennik Anny Frank” Anne Frank
20 „Smutek tropików” Claude Lévi-Strauss
21 „Nowy wspaniały świat” Aldous Huxley 1932
22 „Rok 1984” George Orwell 1949
23 „Przygody Galla Asteriksa” René Goscinny i Albert Uderzo 1959
24 „Łysa śpiewaczka” Eugène Ionesco 1952
25 „Trzy rozprawy z teorii seksualnej” Sigmund Freud 1905
26 „Kamień filozoficzny” Marguerite Yourcenar 1968
27 „Lolita” Vladimir Nabokov 1955
28 „Ulisses” James Joyce 1922
29 „Pustynia Tatarów” Dino Buzzati 1940
30 „Fałszerze André” Gide 1925
31 „Huzar na dachu” Jean Giono 1951
32 „Oblubienica Pana” Albert Cohen 1968
33 „Sto lat samotności” Gabriel García Márquez 1967
34 „Wściekłość i wrzask” William Faulkner 1929
35 „Teresa Desqueyroux” François Mauriac 1927
36 „Zazi w metrze” Raymond Queneau 1959
37 „W odmęcie uczuć” Stefan Zweig 1927
38 „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell 1936
39 „Kochanek Lady Chatterley” David Herbert Lawrence 1928
40 „Czarodziejska Góra „Tomasz Mann 1924
41 „Witaj smutku” Françoise Sagan 1954
42 „Milczenie morza” Jean Bruller (Vercors) 1942
43 „Życie instrukcja obsługi” Georges Perec 1978
44 „Pies Baskerville'ów” Arthur Conan Doyle 1901–1902
45 „Pod słońcem szatana” Georges Bernanos 1926
46 „Wielki Gatsby Francis” Scott Fitzgerald 1925
47 „Żart” Milan Kundera 1967
48 „Pogarda” Alberto Moravia 1954
49 „Zabójstwo Rogera Ackroyda” Agatha Christie 1926
50 „Nadja” André Breton 1928
51 „Aurelian” Louis Aragon 1944
52 „Atłasowy trzewiczek” Paul Claudel 1929
53 „Sześć postaci scenicznych w poszukiwaniu autora” Luigi Pirandello 1921
54 „Kariera Artura Ui” Bertolt Brecht 1959
55 „Piętaszek czyli Otchłanie Pacyfiku” Michel Tournier 1967
56 „Wojna światów” Herbert George Wells 1898
57 „Czy to jest człowiek” Primo Levi 1947
58 “Władca Pierścieni” J. R. R. Tolkien 1954–1955
59 “Les Vrilles de la vigne” Sidonie-Gabrielle Colette 1908
60 “Capitale de la douleur” Paul Éluard 1926
61 „Martin Eden” Jack London 1909
62 „Ballada o Słonym Morzu” Hugo Pratt 1967
63 „Stopień zero pisania” Roland Barthes 1953
64 „Utracona cześć Katarzyny” Blum Heinrich Böll 1974
65 „Brzegi Syrtów” Julien Gracq 1951
66 „Słowa i rzeczy: Archeologia nauk humanistycznych” Michel Foucault 1966
67 „W drodze” Jack Kerouac 1957
68 „Cudowna podróż” Selma Lagerlöf 1906–1907
69 „Własny pokój” Virginia Woolf 1929
70 “Kroniki marsjańskie” Ray Bradbury 1950
71 “Le Ravissement de Lol V. Stein” Marguerite Duras 1964
72 “Protokół Jean-Marie” Gustave Le Clézio 1963
73 “Tropismes” Nathalie Sarraute 1939
74 “Journal, 1887-1910” Jules Renard 1925
57 “Lord Jim” Joseph Conrad (Józef Korzeniowski) 1900
76 “Écrits” Jacques Lacan 1966
77 “Teatr i jego sobowtór” Antonin Artaud 1938
78 “Manhattan Transfer” John Dos Passos 1925
79 “Fikcje” Jorge Luis Borges 1944
80 “Moravagine” Blaise Cendrars 1926
81” Generał martwej armii” Ismail Kadare 1963
82 “Wybór Zofii” William Styron 1979
83 „Romancero cygańskie” Federico García Lorca 1928
84 „Maigret i goście z Europy Wschodniej” Georges Simenon 1931
85 „Matka Boska Kwietna” Jean Genet 1944
86 „Człowiek bez właściwości” Robert Musil 1930–1932
87 “Fureur et mystère” René Char 1948
88 “Buszujący w zbożu” J. D. Salinger 1951
89 “No Orchids For Miss Blandish” James Hadley Chase 1939
90 “Blake i Mortimer” Edgar P. Jacobs 1950
91 “Pamiętniki Malte-Lauridsa Brigge” Rainer Maria Rilke 1910
92 “Przemiana” Michel Butor 1957
93 “Korzenie totalitaryzmu” Hannah Arendt 1951
94 “Mistrz i Małgorzata” Michaił Bułhakow 1967
95 “Różoukrzyżowanie” Henry Miller 1949–1960
96 “Głęboki sen” Raymond Chandler 1939
97 “Amers” Saint-John Perse 1957
98 „Gaston” André Franquin 1957

99 „Pod wulkanem” Malcolm Lowry 1947
100 „Dzieci północy” Salman Rushdie 1981

sobota, 30 marca 2013

Carrie


            Stephen King –dla jednych genialny twórca i studnia inspiracji, dla innych wręcz mentor i największe z natchnień. Nie bez powodu wielu innych ambitnych autorów określa się mianem „prawie równym do poziomu Kinga”. Co takiego jest w powieściach tego niesamowitego twórcy, że wciąż tysiące ludzi są zafascynowani i nierzadko przerażeni jego literackim geniuszem?
            „Carrie” jest literackim debiutem Stephena Kinga, która nie tylko przyniosła mu rozgłos i możliwość dalszego rozwoju, ale przede wszystkim pozwoliła nam –zwykłym pospolitym czytelnikom, doświadczyć talentu, którego nie pojmiemy żadną skalą. Zastanawiam się czy z Kingiem nie jest tak jak z wieloma innymi twórcami i ich książkami. Kochamy go, bo powiedziano nam, że jest on wspaniały. Podziwiamy jego dzieła, ponieważ mówili, że są nieprzeciętne. I im dłużej o tym myślę, zagłębiam się w rozważaniach, tym bardziej przekonuję się, że moje zdanie co do tego autora dużo się nie różni. King (przynajmniej mi) pozwala wsiąknąć w książkę. A to dla czytelnika bardzo ważne.
            Carrie White jest wychowywana przez samotną matkę –fanatyczkę religijną, która w praktycznie każdej czynności jest w stanie dostrzec zgubne wpływy szatana. Dziewczynka dorasta w samotności nie mając żadnego kontaktu z rówieśnikami. Mimo, że zaczęła uczęszczać do miejscowej szkoły, wciąż nie może się z nikim zaprzyjaźnić. Jest wytykana palcami i uznana za dziwną. Nikt nie chce się z nią zadawać, co potęguje, że dziewczynka popada w coraz większą depresję.
            W dniu, kiedy dostaje pierwszej miesiączki odkrywa w sobie zdolności telekinetyczne. Oznacza to, że potrafi kontrolować różnorodne przedmioty i wyłącznie siłą umysłu jest zdolna nimi poruszać lub używać do sobie wybranych celów. Carrie uczy się kontrolować swoją moc i koncentruje się na zemście. Pragnie zrewanżować się wszystkim osobom, które ją zawiodły, ośmieszyły lub zraniły. Nikt jednak nie wie do czego zdolna jest dziewczynka, rozpoczyna się więc dziwna gra, gdzie zwycięzca może być tylko jeden. Los daje Carrie różnorodne okazje, aby mogła popisać się swoją siłą, czy jednak je wykorzysta? Czy coś lub ktoś jest w stanie wzbudzić w nieco zagubionej dziewczynce głębsze uczucia? Na tyle silne, że będą one dla niej ważniejsze niż chęć zemsty?
            „Carrie” to znakomity debiut. Zapewne jej recenzje są troszkę wygórowane, ale zazwyczaj pierwsze powieści nawet największych mistrzów są pozbawione warsztatu i charakterystycznego stylu pisarskiego. King jednak skutecznie przekonuje nas, że kolejne jego powieści są równie dobre, a może i lepsze. „Carrie” zapoczątkowała falę sławy pisarza i pokazała jego mroczny w wydźwięku talent. Czapki z głów.

Ocena: 9,5

Prawdziwy żal jest tak samo rzadki jak prawdziwa miłość.

piątek, 29 marca 2013

Pachnidło (Perfume: The Story of a Murder)


Rok produkcji: 2006
Gatunek: dramat, thiller
Czas trwania: 147 min

            „Pachnidło” to misternie ułożona opowieść o dążeniu do wyznaczonego sobie celu, o żądzach i pragnieniach, pewnego rodzaju nietolerancji i zagubieniu. Skoro książka przenosi nas w świat średniowiecznej Europy i przemyca do naszej podświadomości różnorodne zapachy, jakże film może jej dorównać? Z radością przyznaję, że ekranizacja książki nie tylko wyszła znakomicie, ale w moim odczuciu bije książkę na głowę. Czym jest to spowodowane? Niezbyt dobrą narracją czy brakiem mojej wyobraźni, skoro musiałam mieć wszystko przedstawione na ekranie? Myślę, że żaden z tych dwóch czynników nie jest do końca prawdziwy.
            Narracja książki była bardzo dobra, a ja także dotychczas nie narzekałam na swoją zdolność abstrakcyjnego myślenia. W czym więc problem? Po prostu w tym, że „Pachnidło” przeniesione na ekran po prostu oczarowuje. Staje się nie tylko historią zwykłego mężczyzny, który stał się mordercą, ale przede wszystkim wciągająca opowieścią, gdzie każdy szczegół ma ogromne znaczenie.
            Zdjęcia, stroje, charakteryzacja, montaż –każdy z tych elementów wzbudza zachwyt. Dodajmy do tego niebanalną ścieżkę dźwiękową, która doskonale buduje nastrój tajemnicy i nadaje nieco mrocznego wydźwięku dla całego dzieła. Oprócz tego gra aktorska jest na bardzo wysokim poziomie. Wszystkie te czynniki sprawiają, że widz po prostu wsiąka w podawaną mu fabułę. Zastanawia się nad kontynuacją i chociaż mógł przeczytać wcześniej książkę, dalej są momenty, gdy film go całkowicie zaskakuje.   
            Myślę, że zbędne jest opisywanie szczegółowo całej fabuły filmu, bo tylko nieznacznie odbiega ona od książki, przede wszystkim tym, że niektóre wydarzenia są w niej pominięte lub skrócone. „Pachnidło” jako książka już znalazło się na tym blogu, także polecam przeczytać recenzję :)

Ocena: 9,5

RECENZJA "PACHNIDŁO. Historia pewnego mordercy"


Było około tysiąca zapachów w jego ubraniach, zapach piasku, kamieni, mchu i nawet kiełbasy sprzed kilku tygodni. Brakowało tylko jednego zapachu – jego własnego. Po raz pierwszy Grenouille zorientował się, że nie miał żadnego zapachu. Zrozumiał, że od dawna nie istniał w oczach innych ludzi. Naraz przeraził się, że mógłby zapomnieć samego siebie. Tak jakby w ogóle nie istniał.

czwartek, 28 marca 2013

Czas Zmierzchu (Сумерки)


               Obecnie przeżywam coś na kształt fascynacji rosyjską literaturą. Mój osobisty szał rozpoczął się od autora, którego powieści zostały już wcześniej zrecenzowane na moim blogu. Postanowiłam więc ponownie do niego wrócić, ale tym razem przybliżyć Wam zupełnie inną tematykę utworu. Dmitry Glukhovsky –bo o nim mowa, w „Czasie Zmierzchu” nawiązuje stylistycznie, a przede wszystkim gatunkowo to powieści apokaliptycznych, ale tym razem znacznie odbiega od wcześniej poznanego przez czytelników metra. Co łączy popularną serię z tą książką? Moskwa.
            „Czas Zmierzchu” to zdecydowanie pozycja niebanalna, ale ma swoje minusy. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś bardziej szokującego, zdecydowanego, kontrowersyjnego. Sądziłam, że dobra powieść przyniesie fascynujące zakończenie, a w moim odczuciu ono po prostu było. Czytanie nie było męczarnią, wręcz przeciwnie –czytało się płynnie, sprawnie, bez przymusu. Muszę jednak zaznaczyć, że nie doświadczyłam pewnego rodzaju wsiąknięcia.
            Mieszkający w Moskwie tłumacz dostaje od swojego zleceniodawcy zadanie, które wkrótce ma odmienić jego całe życie. Zdesperowany mężczyzna przyjmuje ofertę polegającą na przetłumaczeniu dziwnych akt spisanych po hiszpańsku. Co prawda język ten nie jest mu doskonale znany, ale potrzeba zarobku jest priorytetowa. Przyjmując zlecenie nie wie jeszcze, że jest wybrańcem.
            Wraz z poznawaniem dzieła coraz bardziej się w nie zanurza pragnąc poznać całą historię opowiadaną przez podróżnika prowadzonego na spotkanie swojemu losowi. Przewodnikiem owego mężczyzny jest przedstawiciel Majów.
            Tłumacz musi zmierzyć się nie tylko z trudną sztuką tłumaczenia, ale także zapoznać się z zapomnianą przez wielu kulturą ludzi, których inteligencja była o wiele wyższa niż wszyscy sądzili. Którzy byli na tyle mądrzy, że potrafili odgadnąć nawet datę i przyczynę końca świata. „Gdyż nieszczęście świata w tym, że chory jest Bóg jego, stąd i świat choruje”. Co kryje się pod tym zagadkowym zdaniem? Czy jest ono tylko majaczeniem czy może największym z sensów? Dokąd naszego bohatera zaprowadzą labirynty tworzone przez Majów i niedostępne dla współczesnych ludzi? Czy tajemnicze stronnice spisane po hiszpańsku mają moc zmiany świata? I czym właściwie jest świat?
            Glukhovsky jest autorem, którego zarazem uwielbiam i nienawidzę. Kocham jego styl pisania, który stale trzyma nas w niepewności, przenosi w inny świat i sprawia, że chcemy poznawać tajemnice, które dla nas przyszykował. Nie cierpię jednak tego, że czasem coś, co zapowiada się fantastycznie kończy się po prostu dobrze. Jego styl przypomina mi ciągłość, a nie budującą napięcie powieść, która kończy się wybuchem. Po prostu czas jest dobrze. Ale być może jestem za bardzo wybredna.



Ocena: 6,5

W środku działo się się ze mną mniej więcej to, co z małym dzieckiem, któremu obiecano na Nowy Rok wóz strażacki z migającym kogutem i syreną, a które dostało jakieś żałosne pudełko plasteliny.

środa, 27 marca 2013

LOL


Rok produkcji: 2012
Gatunek: komediodramat, romans
Czas trwania: 97 min

            Czasami przychodzi moment, kiedy pragniemy zwykłej rozrywki w najczystszej z jej form. Nie chcemy wysilać się myśleniem i wielowątkowością utworu. Przyswajamy wpajane nam informacje z dziecinną łatwością. Jak jednak znaleźć, odszukać wśród różnego wodolejstwa, coś, co nie tylko przykuje naszą uwagę, zapewni rozrywkę, ale także nie zrobi wody z mózgu?Dobrze by było, gdyby w pakiecie jeszcze znalazło się jakieś przesłanie. Czy film „LOL” nam je daje? Dogłębnie go interpretując oczywiście znajdziemy podkreślenie ważnych, ale zarazem dość oczywistych wartości, gdzie przez oczywiste rozumiem takie, na który nacisk daje się praktycznie w każdym filmie tego rodzaju.
            „LOL” opowiada historię nastoletniej Loli (Miley Cyrus). O dziwo aktorka wcielająca się w postać głównej bohaterki wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Zawsze starałam się oddzielać znany na całym świecie serial „Hannah Montana” od innych jej ról, ale „Lol” sprawił, że to porównanie całkowicie znikło. Niestety za często patrzymy przez pryzmat filmów, które były dopiero początkiem kariery.
            Oprócz wyżej wspomnianej aktorki w filmie pojawia się także Demi Moore, która tym razem wciela się w rolę matki głównej bohaterki.
            Muszę przyznać, że ten film jak najbardziej pozytywnie mnie zaskoczył. Przedstawił w sposób niewymuszony perypetie nastoletniej dziewczyny i problemy z jakimi musi się zmierzyć. Opis ekranizacji, na który natknęłam się na różnorodnych stronach internetowych przeznaczonych filmografii był zdecydowanie przesadzony. Nie doświadczymy brutalności i wpędzania się w nałóg. Akcje filmu nazwałabym raczej subtelnym poruszaniem problemów takich jak relacje z rodzicami, kłótnie z przyjaciółmi i oczywiście miłość. Banalne tematy?
            Na pewno nie wszystkie, a nawet te, które mogą się takie wydawać –oglądało się bardzo dobrze. Dobra ścieżka dźwiękowa i duże znaczenie muzyki w życiu bohaterów jest niewątpliwym plusem filmu. The Rolling Stones w słuchawkach Loli to coś, co mi się podoba :)
            Lola po rozstaniu z chłopakiem uświadamia sobie, że zerwanie to nie koniec świata, a życie daje mnóstwo cudownych perspektyw, które może wykorzystać. Jednocześnie obserwuje relacje między swoimi rodzicami, którzy już od dłuższego czasu są po rozwodzie. Kilka niefortunnych zdarzeń sprawia, że dziewczyna zaczyna czuć się bardzo samotna.
            Czy zdoła odnaleźć wsparcie w otaczających ją osobach? Czy ci, którzy wydawali się najszczerszymi osobami na świecie faktycznie tacy są? Czy wciąż możemy być sobą, kiedy wszystko, czego oczekuje od nas otoczenie to sztuczne zachowanie i przymuszone postawy na pokaz. Film warty obejrzenia.

Ocena: 7

Przyjaźń nie tak łatwo przemienić w miłość...

piątek, 15 marca 2013

Forrest Gump


Rok produkcji: 1994
Gatunek: komediodramat
Czas trwania: 141 min

            „Forrest Gump” to od dłuższego czasu jeden z moich ulubionych filmów. Nie przesadzę, jeśli powiem, że to ekranizacja przełomowa, kultowa i fascynująca. Natura tego filmu leży w tym, że aby go dobrze zrozumieć trzeba być wrażliwym. Nie wystarczy wpatrywać się w ekran i przyjmować do siebie poszczególne obrazy. Trzeba trochę pomyśleć, zrozumieć naturę bohatera i to, co go spotyka.
            Jest to film na podstawie powieści Winstona Grooma o tym samym tytule. Zdobył on aż 6 Oscarów ( w tym nagroda dla najlepszego aktora w roli głównej –Tom Hanks), a także został nagrodzony nagrodą Złoty Glob.
            Magia filmu to przede wszystkim pomysł. Miałam już styczność z wieloma różnorodnymi dziełami, gdzie najbardziej przykuwające uwagę były dialogi lub miejsce akcji. W tym filmie to Forrest jest najważniejszy. Bohater i zarys jego osobowości. Oprócz tego podoba mi się łączenie różnorodnych ważnych zdarzeń w historii Stanów Zjednoczonych z postacią niepozornego mężczyzny. Jednym słowem ukazanie kontrastu małego człowieka, który może zdziałać wielkie rzeczy i walki z szykanowaniem.
            Forrest Gump to nietypowy chłopiec cierpiący na autyzm. Jego relacje z rówieśnikami praktycznie nie istnieją, a jedynym oparciem jest dla niego matka. Stara się ona ze wszystkich sił, żeby jej syn miał zapewnioną edukację. Kiedy Forrest rozpoczyna naukę w szkole poznaje dziewczynkę o imieniu Jenny. Staje się ona nie tylko przyjaciółką chłopca, ale także kimś w rodzaju oparcia.
            Kiedy Forrest wkracza w dorosłość drogi jego i Jenny muszą się rozejść. Jest to ciężkie dla mężczyzny, który nie do końca rozumie sytuację, ale żyje dalej, a co więcej, jego życie jest o wiele ciekawsze niż większości ludzi. Widz jest świadkiem tego, że Forrest nie tylko był prekursorem tanecznego kroku Elvisa Presleya, ale także poznał osobiście Johna Lennona i prezydentów Ameryki. Służył w wojsku podczas wojny w Wietnamie i dowodził kutrem do połowu krewetek.
            Co ciekawe obraz „Forrest Gump” jest kompozycją całkowicie niewymuszoną. Często absurdalne połączenia zdarzeń czy też czynności nabierają sensu. Bohaterowie tworzą ten film i są jego najważniejszym elementem także ich opis jest bardzo bogaty, a każda osobą, którą spotyka główny bohater jest istotna.
            Ta ekranizacja jest klasyką. Oczarowała mnie i zaciekawiła. Z dobrze wyważonym humorem przekazywała ważne przesłania i uczyła rozumieć świat oraz ludzi. Film na pewno warty obejrzenia.

Ocena: 10
Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, co ci się trafi.






wtorek, 12 marca 2013

Ewangelia według Artema ( Eбангелие от Aртема)


            Nie do końca jestem przekonana, czy „Ewangelia według Artema” zasługuje na osobną recenzję. Jest to bowiem tylko i wyłącznie dodatek czy też wyjaśnienie popularnej serii książek o życiu po nuklearnej apokalipsie –Metro 2033. Możecie więc w najbliższym czasie się spodziewać, że będę Was zamęczać książkami o podobnej tematyce. Takimi, które szczerze mówiąc dotyczą jednej historii.
            Zdecydowałam jednak, że ta recenzja powstanie. Dlaczego? Chyba ze względu na to, że jest to zdecydowanie inne, odmienne dzieło od tego, co dotychczas serwował nam Dmitry Glukhovsky w swoich pozycjach o metrze. Przede wszystkim jest to coś w rodzaju zakończenia „Metra 2033”, które w moim odczuciu w ogóle go nie potrzebowało. Czy styl pisarski jest niezbyt dobry? A może pomysł jest mało efektowny, czy też oryginalny? Raczej ani jedno ani drugie. „Ewangelia według Artema” to raczej pozycja zbędna ze względu na to, że są książki, których nie powinniśmy ruszać, poprawiać. „Metro 2033” dostarczyło mi pewnych i zupełnie skonkretyzowanych odczuć, wrażeń. Zostawiło w pozycji beznadziejności i straty. Zaskoczyło, zaciekawiło, zaintrygowało. W jakiś konkretny sposób poruszyło.
            Niestety „Ewangelia…” zupełnie zepsuła mi obraz powieści. Oczywiście ten dodatek utrzymywał się w charakterystycznej dla Glukhovskiego atmosferze pewnej tajemniczości, a do tego jak zwykle zaskakiwał. Trudno zadziwić czytelnika w tak krótkiej pozycji – a temu autorowi jak najbardziej się to udało. Wyjaśnienie fabuły było logiczne i spójne, jednak  wciąż nie jestem do niego przekonana.
            Nie ma co się rozwodzić, ponieważ dodatek został wydany i z tego co wiem jest dołączony do „Metra 2033”, także plus jest taki, że nie musimy za niego płacić jeśli chcemy skompletować serię, bo szczerze mówiąc –nawet nie warto. Polecam zapoznanie się z treścią tej krótkiej opowieści, żebyście wyrobili własne zdanie. Nie mówię, że jest to coś okropnego, ale po prostu zbędnego.
            Wielu ludzi zachwyca się „Ewangelią według Artema” chwaląc przede wszystkim pomysłowość i niekonwencjonalne zakończenie, ale czy tak faktycznie jest, musicie przekonać się sami. Każdy bowiem odbierze to dzieło po swojemu.

Ocena: 7

sobota, 9 marca 2013

List w Butelce (Message in a Bottle)


            Nicholas Sparks –autor “Listu w butelce” nie od dziś jest znany ze swoich wzruszających książek o miłości. Wiele osób utrzymuje, że jest to twórca, którego powieści dotyczą tego samego tematu miłości, a każda kolejna jest podobna do poprzedniej. Ja jednak zastanawiam się czy historie o miłości można opowiedzieć na wiele sposobów. Wiadomo, każda miłość jest inna, każda musi pokonać inne przeszkody i radzić sobie z innym bólem. I właśnie te różnice przekazuje Sparksa przez różnorodność swoich książek. Z kolei podobieństwa między nimi biorą się stąd, że musi opowiedzieć o uczuciu, które w każdym z nas budzi nadzieję i radość (chociaż jego skutki bywają bardzo różne). Jak więc mógłby przekazać piękno miłości jednocześnie nadając jej za każdym razem nowy wydźwięk? Według mnie to niemożliwe.
            „List w butelce” to ciekawa opowieść o znajdywaniu miłości w najmniej oczekiwanym miejscu, w najmniej oczekiwany sposób z najmniej oczekiwanymi skutkami. Theresa znajduje wyrzuconą na brzeg morza butelkę. Po jej otwarciu okazuje się, że w środku znajduje się wzruszający list, którego autorem jest mężczyzna opłakujący zmarłą żonę. Kobieta jest poruszona siłą z jaką uczucie bije z tego niewielkiego skrawka papieru. Decyduje się odnaleźć mężczyznę, który napisał wiadomość.
            Kiedy odnajduje miejsce jego zamieszkania, praktycznie natychmiast go odnajduje. Mężczyzna ma na imię Garrett. Między obojgiem nawiązuje się nić porozumienia, jednakże Theresa boi się przyznać, że wie o wiadomości wrzuconej niegdyś do morza. Czas powoli mija, a między nimi rodzi się uczucie. Miłość rośnie z każdym dniem i wygląda na to, że nic nie przeszkodzi ich uczuciu. Niestety jest inaczej…
            „List w Butelce” to porywająca i zarazem wzruszająca opowieść o miłości, a także o słabościach, cierpieniu i przywiązaniu. O sile, która popycha ludzi i umożliwia im wędrówkę do wcześniej ustalonego celu. O zapomnieniu i wspomnieniach, które wciąż dają o sobie znać.
            Nicholas Sparks to autor, do którego uwielbiam wracać. Nie wiem do końca dlaczego, ale jego książki pozwalają mi się zarówno zrelaksować jak i wzruszyć. Polecam tą pozycję, aczkolwiek jeśli ktoś dopiero planuje poznawanie książek Sparksa, to wybrałabym inną pozycję, gdyż niektóre są o wiele bardziej ciekawe, zaskakujące, porywające.

Ocena: 7

Nic, co ma jakąś wartość, nie jest łatwe.

piątek, 8 marca 2013

Księżyc w Nowiu (New Moon)


            „Księżyc w Nowiu” to druga część popularnej gagi Zmierzch. Chociaż minęło już trochę czasu odkąd w kinach pojawiła się ekranizacja ostatniej części spośród książek autorstwa Stephenie Meyer, to wciąż te kilka grubych tomów z czarnymi okładkami przyciąga uwagę. Nie oszukujmy się. „Zmierzch” i jego kontynuacje zrobiły furorę i zrewolucjonizowały rynek wydawniczy na nowo rozbudzając zainteresowanie tematyką wampirów. Jakim cudem to się udało przy przeciętnym talencie pisarskim? Możemy tylko gdybać czy zdziałała to  promocja w postaci filmów czy może ambitny i świeży pomysł. Tak czy owak popularność książek wcale nie maleje, a przy całym tym medialnym szumie zainteresowanie nimi tylko wzrasta.
            W tej części poznajemy dalsze losy znanej nam z poprzedniej książki Belli. Jest to zwykła nastolatka, która musiała zostawić swój dom oraz przeszłość i zamieszkać ze swoim ojcem w pochmurnym i nieco przytłaczającym Forks. Jej życie byłoby względnie normalne, ale… No właśnie. Okazało się, że intrygujący i niesamowicie seksowny Edward jest wampirem. Na szczęście nastolatki poradzili sobie z tym problemem i w końcu mogą stanowić piękną i zgraną parę. Bella poznała rodzinę swojego chłopaka i wygląda na to, że w końcu wszystko się ułoży…
            Wszystko się zmienia po feralnych urodzinach Belli. W ten świąteczny dzień w domu Edwarda zostaje wyprawione przyjęcie, które niestety miało fatalne zakończenie. Bella przypadkowo rozcięła papierem palec, a zapach świeżej krwi wywołał u jednego z braci Edwarda natychmiastową reakcję. Czy Belli coś się stało? Stephenie Meyer oszczędziła nam fascynująco krwawych scen i pozwoliła wyjść swojej bohaterce nienaruszonej z wszelkich tarapatów.
            Jednakże po tym przykrym zdarzeniu Edward stwierdza, że nie może narażać miłości swojego życia na tak wielkie niebezpieczeństwo jakim jest jego rasa. Decyduje się opuścić Forks wraz z rodziną. Dla Belli jest to druzgocącą wiadomość. Dziewczyna nie może sobie poradzić z decyzją chłopaka i spędza długie dni w samotności coraz bardziej zamykając się na ludzi i przede wszystkim cierpiąc. Codziennie dręczą ją koszmary i wspomnienia cudownych chwil, które przeżyła wraz z ukochanym.
            Na szczęście w życiu dziewczyny pojawia się przyjaciel z dzieciństwa –Jacob. Początkowo jest on dla niej tylko pomocnikiem w znajdywaniu adrenaliny, jednakże z każdym kolejnym dniem ich przyjaźń wzrasta. Bella nie wie jednak, że i Jacob ma swoje sekrety. Z chłopcem dzieje się coś dziwnego, a dziewczyna nie może sobie z tym poradzić. Jak zakończy się cała historia? Co z Jacobem i jego tajemnicami? I przede wszystkim co z Edwardem. Czy Bella zdoła o nim zapomnieć? A może wręcz przeciwnie –będzie wciąż sobie o nim przypominać?
            Nie chcę się skupiać na filmie, z którym jest kojarzona ta powieść, ponieważ każdy z nas wie, jakie kino on reprezentuje. Osobiście uważam, że jest to bardzo przyjemna, młodzieżowa lektura, niezbyt ambitna, ale relaksująca. Czytając ją nie trzeba się zbytnio skupiać i koncentrować, bo i tak pojmowanie sensu, który płynie z tej książki jest niezakłócone. Wiadomo, że styl pisarski pozostawia wiele do życzenia, ale tak jak mówiłam –jest to powieść przyjemna. Ale tylko przyjemna. „Księżyc w Nowiu” zdecydowanie mniej mi się podobał od „Zmierzchu”, ale ogólnie rzecz biorąc nie jest fatalnie.

Ocena: 4,5

Miłość jest ślepa. Im mocniej się kogoś kocha, tym bardziej irracjonalnie się postępuje.

czwartek, 7 marca 2013

Piter (Питер)


            „Piter” to pierwsza książka, która została wydana w ramach projektu „Uniwersum Metro 2033”. Cały pomysł polega na nawiązaniu miejsca akcji i ogólnego zarysowania fabuły do popularnego w ostatnim czasie „Metra 2033”. Autorzy z całego świata mogą dzielić się na stronie internetowej swoimi pomysłami i wierzyć, że ich dzieło zostanie zauważone, a oni zdobędą możliwość wydania swojej powieści.
            „Piter” to książka autorstwa Szymuna Wroczka. Tytuł pochodzi od miejsca akcji, a mianowicie od rosyjskiego miasta –Petersburga. Czas akcji jest przybliżony do powieści Glukhovskego, bo przecież jest to kontynuacja jego pomysłu.
            Opuszczamy moskiewskie metro, a co za tym idzie, znajdujemy się w zupełnie nowym otoczeniu. Stacje, które zostały opisane w książce musiały powstać od samego początku, a autor wykazał się pomysłowością. Połączył znakomity pomysł i nadał mu świeżą formę. Czy jest to jednak kolejna znakomita książka czy może sposób, aby zarobić jak najwięcej pieniędzy?
            Zwolenników „Pitera” znajdzie się tyle samo co przeciwników. Ja ulokuję się pomiędzy dwoma tymi grupami.
            Bardzo spodobała mi się fabuła powieści. Przenosimy się na stację Wasilieostrowską, czy też popularnie zwaną Waśkę. Impulsywny, ale bardzo inteligentny digger Iwan jest w trakcie przygotowań do ślubu. Niestety przygotowania do uroczystości przerywa niespodziewana wojna z Chodnikami. Była ona jednakże w pełni uzasadniona –z Waśki ginie jedyny agregat, który może wytworzyć prąd. Jest to nie tylko źródło drogocennego światła, ale także ciepła, które wspomaga różnorodne uprawy warzyw.
            Wojna trwa. Na jaw wychodzą coraz bardziej znaczące fakty. Znaczące i szokujące. Granica między sojusznikami i wrogami szybko się zaciera. Czy wszyscy, którym ufaliśmy okazali się wrogami? A może wręcz przeciwnie –czy to Iwan jest swoim największym wrogiem? Co takiego dzieje się w petersburskim metrze, że w nieustanne zmiany zaangażowane są praktycznie wszystkie pobliskie stacje? Jak poradzić sobie z nowymi faktami, kiedy okazuje się, że wojna to nie najważniejszy problem. Jest ona raczej początkiem chaosu, który ma swoje źródła o wiele głębiej. Który wcale nie opiera się na agregacie prądotwórczym.
            Powieść jest bardzo dobra, fabuła jest dobrze skonstruowana –emocje z czytania z każdą następną stroną rosną…  Ale zasadniczy problem jest taki, że na rozwinięcie tempa musimy trochę poczekać. Czytając „Pitera” niejednokrotnie będziemy świadkami nieco monotonnego stylu pisarskiego, co zdecydowanie różni się od magicznej prozy „Metra 2033” i „Metra 2034”. Mimo wszystko polecam tą książkę, ponieważ warto ją przeczytać chociażby dla samej końcówki, która w moim odczuciu jest niesamowita.

Ocena: 6

 Kobiety! Dopóki nie powiedzą sobie "Teraz można", nie mogą być szczęśliwe.