niedziela, 6 lipca 2014

Matrioszka Rosja i Jastrząb

Autor: Maciej Jastrzębski
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Wydawnictwo HELION
Cykl wydawniczy: Editio
Cena rynkowa: 34,90 zł

            To zdumiewające jak mało wciąż wiemy o Rosji. Zdumiewające lub wręcz przeciwnie –całkowicie naturalne. Z jednej strony jest to kraj, który słynie ze znakomitej (w moim odczucie chyba najlepszej na świecie) literatury, z baletu, artystów wszelkiego rodzaju. Z drugiej strony kraj obfity w surowce naturalne i wszelako pojęte bogactwa ziemi i natury –nie wyjeżdżając z Rosji można odmrozić sobie palce, zwiedzając jej północne obszary lub rozkoszować się prawie typowym śródziemnomorskim klimatem. Jest też rosyjska wódka (zaraz po polskiej) najlepsza na świecie. I jest to wszystko –jest też polityka i politycy, są wojny, zmiany lub ich brak. Ale głównie jest niewiedza, bo Rosji chyba naprawdę nie da się do końca zrozumieć.
            Maciej Jastrzębski porównał Rosję do matrioszki, mówiąc, że tak jak ta mała laleczka zwykle przystrojona w ludowy strój, tak Rosja składa się z kilku części składowych. I może nie wszystkie te części nam się spodobają, może nie wszystkie wzbudzają zachwyt, ale na pewno któraś nas przekona. Rosja to różnorodność.
            „Matrioszka Rosja i Jastrząb” to naprawdę świetny reportaż dla ludzi zainteresowanych Rosją, ale także dla tych, którzy swoją przygodę z tym krajem planują dopiero zacząć. Książka jest napisana prostym, przystępnym językiem, a co najważniejsze –przez osobę, która naprawdę wie, o czym pisze, która ma już niemałe doświadczenie w poznawaniu tej kultury.
            I chociaż ostatnio o Rosji zrobiło się naprawdę głośno, a same wspomnienie o tym pięknym kraju budzi niestety negatywne emocje, należy pamiętać, że Rosja to nie tylko polityka –to także jakże serdeczni Słowianie, którzy swoim charakterem prawie nie odstępują Polakom!
Ale zanim znowu zupełnie zboczę z tematu książki... Mogłabym się przyczepić jednej rzeczy, ale nie sądzę, że jest to coś bardzo karygodnego. Przede wszystkim „Matrioszka Rosja i Jastrząb” to pozycja troszkę ogólnikowa, ale jak opowiedzieć o wszystkim na takiej małej ilości stron? I czy o wszystkim w ogóle da się opowiedzieć? Bardzo natomiast podoba mi się to, że Jastrząb poruszył dużo istotnych kwestii. Z książki dowiemy się na przykład o konflikcie w Czeczenii, ale także zostanie nam przybliżone jacy są ci Czeczeni, jakie mają przekonania etc.
Dużo w tej książce kultury i nawiązań, a to bardzo dobrze. Możecie się z niej dowiedzieć nawet jaki jest ulubiony zespół Putina i co więcej, bardzo prawdopodobne, że i Wam spodoba się ta muzyka!
„Matrioszka Rosja i Jastrząb” porusza wszystkie najważniejsze kwestie, nie analizuje ich dogłębnie, ale w dość prosty i klarowny sposób stara się wytłumaczyć. Zaciekawia, niejako wymusza na czytelniku przeanalizowanie swojej wiedzy i przybliża Rosję nie koniecznie pokazując ją w całkowicie złym świetle. Nie musicie się jednak martwić –tak zupełnie kolorowo też nie jest. Rosja to korupcje, to przekręty, to obozy karne, ale w końcu na polskim rynku wydawniczym pojawiła się książka neutralna –jest tak jak jest, a nie tak jak autor chce żeby czytelnicy myśleli, że jest. Serdecznie polecam.


Ocena: 9

wtorek, 1 lipca 2014

Dowód. Prawdziwa historia neurochirurga, który przekroczył granicę śmierci i odkrył Niebo. ( Proof of Heaven: A Neurosurgeon's Journey into the Afterlife)

Autor: Eben Alexander
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Znak Literanova
Cena rynkowa: 29,90 zł

            Kartezjusz twierdził, że każdy człowiek ma w swojej podświadomości wpisane pewne pojęcia. Mówiąc prościej –wie, że coś istnieje, ponieważ może o tym pomyśleć, a może o tym pomyśleć, bo obraz tego co pomyślane, znajduje się w jego głowie. Tak właśnie jeden z pierwszych racjonalistów dowodził istnienia Boga. Nieustanne dążenie do potwierdzenia istnienia siły wyższej towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, a zdania oczywiście są skrajnie różne. Uczucie, że istnieje siła wyższa, przetrwało w podświadomości ludzi, ale czy na to, że jest ona w rzeczywistości jest faktycznie jakiś dowód?
            „Dowód” Ebena Alexandra miał przekonać wszystkich, że Bóg jest i opiekuje się nami –ludźmi. Według mnie Boga tam mało, a dowód –jeśli jakikolwiek jest –to naprawdę nieznaczny. Abstrahując od naszych poglądów, od tego czy wierzymy czy nie, czy praktykujemy czy nie, należy spojrzeć na tę książkę obiektywnie –bez uprzedzeń i bez z góry ustanowionego zdania. Powinno się jej poddać, a nie ją negować. Mimo wszystko według mnie, czegoś tutaj brakuje...
            Autor książki –Eben Alexander –był sceptycznie nastawionym na kwestię wiary neurochirurgiem. Jego zawód, wiążący się z badaniem ludzkiego mózgu, poznawaniem mechanizmów działania wyobraźni i kreowania poglądów, sprzyjał oddalaniu się od wiary w siłę wyższą. Życie toczyło się zwykłym rytmem, a Eben wiódł szczęśliwe, dość dostatnie życie wraz ze swoją rodziną. Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Neurochirurg zachorował na tajemniczą chorobę, która nie była wcześniej zapisanym przypadkiem. Pałeczki okrężnicy niczym potężna armia maszerowały między rdzeniem kręgowym, a mózgiem lekarza, Alexander zapadł w trwającą siedem dni śpiączkę. Szanse na jego przeżycie były znikome, wynosiły ok. 1%. A jednak udało mu się przeżyć i opisać to, czego doświadczył. Bez względu na nasze przekonania –wszyscy chyba zgodzimy się, że to był cud.
            Podczas śpiączki Alexander przeniósł się w zaświaty –a przynajmniej w ich przedsionek. Twierdzi, że dostąpił łaski spotkania z Bogiem. Znalazł się w krainie przepełnionej miłością, w miejscu, którego piękna i dobra nie mogą oddać żadne słowa znane człowiekowi. Miłości, dobru i pięknu nie było granic. Jego przewodnikiem była tajemnicza kobieta, która towarzyszyła mu unosząc się na skrzydłach motyla...
            Praca Ebena Alexandra jest bardzo rzetelna. Neurochirurg przeanalizował swój przypadek na kilkanaście możliwych sposobów i starał się uzasadnić swoje przeżycie stricte naukowymi metodami, a nawet starał się doszukać znanych ludziom reakcji ludzkiego mózgu na poszczególne bodźce. Mimo wszystkich tych zabiegów wniosek był jeden –nauka nie jest w stanie wyjaśnić tego, co przeżył lekarz, więc wygląda na to... że faktycznie przeniósł się on w zaświaty.
            Osobiście jak najbardziej uważam, że jest to możliwe. Że Eben Alexander mógł przenieść się w zaświaty, obcować z Bogiem. Jednakże oceniając jego pracę muszę stwierdzić (nie nieukrywanym żalem), że tą książką nie jest w stanie przekonać osoby, która nie wierzy do prawdziwości swoich przeżyć –a podobno taki był cel autora. Z kolei osób, które wierzą nie musi przekonywać, nie musi niczego udowadniać. Dla praktykujących będzie to po prostu kolejne potwierdzenie tego, co i tak już wiedzą.
            Co zaś się tyczy samej treści –muszę przyznać, że najbardziej przekonały mnie wątki dotyczące rodziny i przeszłości lekarza. Sfera profanum przekonuje mnie w stu procentach, sfera sacrum budzi pewne wątpliwości, nawet dla mnie, osoby deklarującej się jako wierząca. Mimo wszystko polecam „Dowód” –myślę, że ilu czytelników, tyle odrębnych zdań o tej –jakby nie było –wyjątkowej książce, która stanowi przykład pewnego rodzaju spowiedzi autora, tylko że do znaczącej liczby odbiorców.


Ocena: 7


Nikt z nas nie jest pozbawiony miłości. Każdego z nas bez wyjątku dobrze zna i otacza opieką Stwórca, który kocha nas bardziej niż potrafimy to sobie wyobrazić.