sobota, 5 września 2015

Beksińscy. Portret podwójny

Autor: Magdalena Grzebałkowska
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 480

Jakiś czas temu pisałam na temat twórczości Beksińskiego, chciałam przybliżyć tę postać i użyłam nawet sformułowania, że ogromnie żałuję, iż Beksiński pozostaje niedoceniany wśród Polaków, że jest zapominany. Na szczęście w tym czasie sytuacja się zmieniła. O tym charakterystycznym artyście powstaje wciąż więcej publikacji, wydano w końcu jego opowiadania, a podobno również w przygotowaniu jest film o Beksińskich. Tak więc artysta w końcu zyskał taką sławę, na jaką niewątpliwie zasługuje. Czy Beksiński przerodzi się w postać komercyjną? Oby nie. Ponieważ z książki, którą właśnie Wam zaprezentuję, możecie się dowiedzieć na pewno jednej rzeczy -myślę, że Beksiński nie chciałby być postacią komercyjną, kimś kogo sława jest ważniejsza niż obrazy...



Ludzie są bardzo zróżnicowani, nigdy nie wiemy, co siedzi w ich głowach, czym umotywowane są ich czyny, co wpływa na ich zachowanie. Zdzisław Beksiński to artysta-widmo, ukryty w swojej pracowni, kochający nowinki elektroniczne. Tajemniczy, nieodgadniony, być może nieco introwertyczny. Co wiemy o jego twórczości? Mroczna, pełna symboliki, obrazy pozbawione tytułów, ciemna kolorystyka, genialne użycie światłocienia... Trochę jak dusza samego artysty.

Tomasz Beksiński jako dziecko
Książka Magdaleny Grzebałkowskiej bardzo przypadła mi do gustu. Doskonale i rzetelnie zebrane informacje składają się na biografie Zdzisława Beksińskiego, a także jego syna -Tomasza. Wczytując się tę zawiłą historię rodzinną, a zarazem mozaikę zdarzeń i obrazów, dostajemy możliwość przeniknięcia w rodzinne relacje, stania z boku ważnych i przełomowych chwil. Obserwujemy rodzinę Beksińskich i dorastamy razem z Tomkiem, poznajemy go, jakby od środka, współczujemy mu? A może kibicujemy, bo przecież doskonale wiemy, jak bardzo zagubiony był, jak wszystko się zakończyło...A jeśli nawet nie wiemy, jak kończy się historia rodu Beksińskich, to zakończenie tej historii nie będzie dla nas zakończeniem. Wnikamy w mroczny, artystyczny świat tak bardzo, że niemal czujemy zapach świeżej farby na płótnach. A przestrach budzą nas obrazy, które możemy zobaczyć nie dlatego, że są mroczne, może nawet okrutne, ale dlatego, że mamy świadomość, że są uzewnętrznieniem artysty. Zepsutej lub nieszczęśliwej duszy. Złamanej.

Zdzisław Beksiński
Polecam książkę każdemu, kto chciałby się wgłębić w portret Beksińskich, ponieważ jest to książka kompletna, przemyślana. Dostarcza dużo wyczerpujących informacji, a całość dopełniona jest fotografiami miejsc, obrazów i osób. Ciekawe są też wkładki, na których znajdziemy różnorodne reprodukcje dzieł Beksińskiego -i tych malarskich, jak również jego fotografii. Dla mnie jedynym minusem książki są przypisy umieszczone na ostatniej stornie. Jest ich naprawdę dużo, więc nieustanne odwracanie, bądź co bądź grubej książki, nam sam koniec jest nieco kłopotliwe. Myślę jednak, że ten aspekt zależy od indywidualnych preferencji.

Ocena: 10

Zajrzyj też tu--->Zdzisław Beksiński -notka biograficzna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz