piątek, 4 września 2015

Klątwa gruzińskiego tortu

Autor: Maciej Jastrzębski
Wydawnictwo: Onepress
Seria: Editio
Liczba stron: 352

Maciej Jastrzębski ponownie zabiera nas w zapierającą dech w piersiach podróż. Rzetelnym, reporterskim okiem relacjonuje to, czego był świadkiem, ale możecie zapomnieć o suchych faktach i surowym opisie. To, co dostaje czytelnik to nacechowana emocjami i przeżyciami historia poznawania, odkrywania miejsc i przede wszystkim -zakochiwania się w nich. 

Prozę Jastrzębskiego mogliśmy poznać już przy jego wcześniejszym utworze -"Matrioszka Rosja i Jastrząb". Tym razem jednak zostawiamy ten potężny oraz niebezpieczny, dziwny kraj i zmierzamy między Morze Czarne i Morze Kaspijskie, gdzie wtulona w skały Kaukazu i walcząca z Rosją o walkę bytu, znajduje się Gruzja. To właśnie o niej jest ta opowieść...


Podobno, gdy Bóg rozdzielał grunty pomiędzy ludy, Gruzini byli zajęci piciem wina, nim się spostrzegli -nie zostało dla nich ani skrawka ziemi. Podeszli do Boga i spytali go, co teraz będzie, ten odpowiedział im, że podaruje im ląd, który zostawił dla siebie. Tak oto Gruzini zyskali najpiękniejsze tereny na całym świecie. Gruzja rzeczywiście urzeka swoim pięknem, fascynuje, a legenda, którą przytoczyłam wydaje się być całkowicie prawdziwa. 

"Klątwa gruzińskiego tortu" to zajmująca lektura i znakomity reportaż w jednym, wspaniały pakiet. Odkrywamy kulturę i tradycję tego państewka, zakochujemy się w nim i ostatecznie mamy wrażenie, że w stolicy -Tbilisi, byliśmy już wielokrotnie, a każdy Gruzin to nasz brat. I może rzeczywiście tak jest? 

Jastrzębski w bardzo interesujący sposób przedstawia historię Gruzji i stara się opisać charakter Gruzinów, piękne krajobrazy i smak -podobno najlepszego na świecie -wina. Po przeczytaniu lektury ma się momentalnie ochotę kupić bilety i wyruszyć do Gruzji w poszukiwaniu przygody swojego życia. 

Osobiście miałam już okazję rozmawiać z Gruzinką i to, co najbardziej urzekło mnie w jej opowieściach to wielka miłość do swojego kraju. Gruzja tak jak i Polska musiała wiele przejść, by być w tym miejscu, w którym jest teraz. Jastrzębski przekonuje czytelników, że podobieństw między naszymi państwami jest więcej. Przede wszystkim gościnność to niewątpliwy aspekt, który nas łączy. Parafrazując znane przysłowie, ośmielę się stwierdzić: "Polak Gruzin dwa bratanki..." -jak trafne jest to stwierdzenie, przekonajcie się sami, a gwarantuję, że się nie zawiedziecie. Nie można również zapomnieć o tym, jak ogromnym szacunkiem darzą nas Gruzini, który zrodził się po wojnie rosyjsko-gruzińskiej w 2008r. i bez znaczenia na nasze poglądy polityczne, nie możemy zaprzeczyć, że przyczynił się do tego prezydent Lech Kaczyński. Gruzini nam wierzą i naprawdę nas kochają, podziwiają naszą waleczność o niepodległość. Myślę, że możemy im się spokojnie odwdzięczyć tym samym.

Maciej Jastrzębski relacjonuje swoją podróż po Gruzji w bardzo przyjemny sposób, gdyż towarzyszy mu oprowadzający go taksówkarz -dzięki temu sposobowi narracji, można mieć wrażenie, że znajduje sie w środku zdarzeń. To jest właśnie cudowne w tej książce -ta bezpośredniość i prostota narracji. Ludzie w Gruzji są prości, ale mają wielkie serce, a Jastrzębski pokazuje to czytelnikowi i wcale nie musi używać do tego wielkich słów, a nawet -nie powinien...

Ocena: 9

Zajrzyj też tutaj---> "Matrioszka Rosja i Jastrząb"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz